Tekst jest częścią serii powstającej wokół podcastu „Impuls”, który od grudnia 2025 w Electrum realizujemy we współpracy z Polityką Insight. W sześciu odcinkach, wraz z zaproszonymi ekspertami i ekseprtkami, szeroko wyjaśniamy transformację energetyczną – rozumianą jako zjawisko globalne, krajowe, lokalne i jednostkowe.
W poprzednim tekście wyjaśnialiśmy, czym jest transformacja energetyczna.
Tym razem przyglądamy się transformacji energetycznej w ujęciu jednostkowym, indywidualnym. Zastanawiamy się, co tak naprawdę znaczy ona dla przeciętnego obywatela i cytując to, co w podcaście mówią nasi goście, naświetlamy, czym dzisiaj są świadome wybory konsumenckie.
Na koniec dzielimy się praktycznymi wskazówkami, które niezależnie od stanu portfela pomogą nam być bardziej świadomym uczestnikiem transformacji energetycznej.
Zachęcamy do lektury i do wysłuchania odcinka „Energetyczne nawyki”, w którym gośćmi naszymi i prowadzącego Dominika Brodackiego są prof. Dorota Niedziółko z SGH i Maciej Borowiak ze Stowarzyszenia Branży Fotowoltaicznej i Magazynowania Energii.
Jak być świadomym uczestnikiem transformacji energetycznej?
Jaka jest rola „ja” w transformacji energetycznej? Czy moje wybory naprawdę mogą coś zmienić? Dla jednostki transformacja energetyczna nie powinna być jedynie „odległym” procesem przemysłowym (który szczegółowo wyjaśnialiśmy w tym tekście), lecz fundamentalną zmianą stylu życia i sposobu korzystania z zasobów.
Jednak to zmiana, która tak samo jak przynosi wymierne korzyści, tak i ciągnie za sobą konkretne wyzwania.
Ujmując to najzwięźlej: kluczem do bycia świadomym uczestnikiem transformacji energetycznej jest zastanawianie się, w jaki sposób nasze działania wiążą się z wykorzystaniem energii i zasobów naturalnych, w tym wody.
Za zastanawianiem się idzie pozyskiwanie coraz większej ilości wiedzy, która pozwala na tytuł „świadomego konsumenta”. To taki, który próbuje odpowiedzieć na pytania takie jak: ile energii i zasobów zostało zużyte do wyprodukowania i przetransportowania tego produktu? A także: czy i jak mogę ten produkt naprawić, wykorzystać ponownie lub odpowiednio zutylizować, by zamknąć obieg materiałów i energii?
Chodzi tu m.in. o efektywność energetyczną, która jest kluczowym elementem transformacji energetycznej. Czyli o to, aby zużywać jak najmniej energii, a jeśli już, to zużywać ją świadomie.
W poprzednim tekście przytaczaliśmy słowa prof. Węglarza: „Trzeba ograniczyć zużycie energii, ponieważ najtańsza energia to ta, która nie została zużyta. Powinniśmy zacząć niejako od końca, czyli od zużycia energii – od efektywności energetycznej. Od zmniejszenia nakładów energii na ogrzewanie mieszkania, na wyprodukowanie bułki chleba czy na przejazd autobusem.”
„Chodzi o to, żeby zużywać jak najmniej energii, a jeśli już, to zużywać ją świadomie.”
Do szeroko pojętej konsumpcji trzeba podchodzić również ze świadomością kluczowych zależności – prof. Niedziółko przytacza przykład avocado, które stało się niezwykle popularne wśród Europejczyków. „[Jest] kupowane bezrefleksyjnie ze względu na trendy zdrowotne, mimo że jego uprawa wiąże się z gigantycznym zużyciem wody i wysokim śladem węglowym wynikającym z transportu z Ameryki Południowej.”
💧 Transformacja energetyczna to nie tylko energia. Zasoby wodne są z nią ściśle powiązane.
Woda jest potrzebna m.in. do chłodzenia procesów wytwarzania półprzewodników, do wydobycia i przetwórstwa litu czy kobaltu do baterii, do produkcji paneli fotowoltaicznych i włókien wiatrowych turbin.
Bez wodnej stabilności łańcuch dostaw dla nowej energetyki będzie trudny do zbudowania.
Ale technologii, które jej potrzebują, przybywa. Stare rozwiązania – takie jak elektrownie konwencjonalne – są stopniowo zastępowane przez nowe: elektroliza zielonego wodoru czy chłodzenie centrów danych, w których woda odgrywa kluczową rolę.
Dlatego świadome wybory konsumenckie czy technologiczne są silnie powiązane ze zużyciem energii i zasobów wodnych.
Woda pokrywa Ziemię w około 71%. W 97,5% jest to woda słona, w pozostałych 2,5% woda słodka. Podczas gdy woda niezdatna do picia to 99%, woda pitna pozostaje obecna na Ziemi w 1%. Do 2050 r. zapotrzebowanie na nią wzrośnie o 55 %.” Zachęcamy do zapoznania się ze stroną Fakty o zasobach wody | Łukasiewicz – Łódzki Instytut Technologiczny, żeby poznać kluczowe fakty o globalnych zasobach wodnych.
Czym jest transformacja energetyczna dla przeciętnego obywatela?
Odpowiada prof. Dorota Niedziółko:
Dla przeciętnego obywatela transformacja energetyczna to pewna szczątkowa wiedza o tym, że jesteśmy w jakimś procesie (transformacji energetycznej – dop.) albo że ten proces się gdzieś dokonuje – tak bezosobowo. Dotyczy on zmian w warunkach bieżącego funkcjonowania.
Jesteśmy w momencie, w którym zarówno pojęcie transformacji energetycznej, jak i świadomości zmian klimatu, potrzeb zrównoważonego rozwoju i wszystkich tych pojęć, które towarzyszą nam co najmniej od pięciu dekad, nie doprowadziły do pełnej świadomości. Świadomości rodzącej obywatela, który wie, że jego pojedyncze działania, konkretne decyzje wywołują określony efekt.
Ale ten przeciętny dzisiejszy wie tylko, że taki proces jest. Potrafi powiedzieć: „tak, no wiem, jest transformacja energetyczna”. Ale żeby móc ją zdefiniować, pokazać całą złożoność, wielość aspektów i powiedzieć tak naprawdę, do czego ona dąży – to będzie miał z tym kłopot.
„Mam wrażenie, że te pojedyncze decyzje – dotyczące czy to inwestycji w źródło ciepła, czy rodzaju pojazdu, albo charakteru codziennych wydatków – są na razie tylko elementem na poziomie indywidualnych wyborów. Nie wpisują się one jeszcze w pełną, konsekwentną, rozbudowaną, spójną i – co najważniejsze – powszechną społeczną tendencję do zmiany stylu życia.”
Jakie bariery stoją na przeszkodzie pełnej świadomości ekologicznej?
Odpowiada prof. Dorota Niedziółko:
Za każdym razem kluczem do odpowiedzi jest słowo wiedza. Po prostu nie mamy pełnej wiedzy. To oczywiście cały proces edukacyjny konsumentów i obywateli – pokazujący, że od ich pozornie małych decyzji wiele zależy.
Z jednej strony mamy wyniki badań, które mówią, że sama decyzja o rezygnacji z reklamówek to już jakiś krok. Ale ona sama nie przekłada się jeszcze na transformację, bo to wciąż tylko jeden, niewielki element. Być może ktoś powie, że cały ten proces dokonuje się maleńkimi krokami, pojedynczymi wyborami – i to prawda.
Jednak rezygnacja tylko z opakowań foliowych to za mało. Bo oto zrezygnowaliśmy z reklamówek, ale jednocześnie proszę spojrzeć, jak gigantycznie rozrósł się rynek diety pudełkowej, szczególnie od 2020 roku, sięgając dziś wartości kilku miliardów złotych. Dla pojedynczego konsumenta to oznacza nawet 5 opakowań dziennie. Proszę więc zastanowić się, jaki przyrost opakowań jednorazowych wygenerowaliśmy tylko w tym jednym segmencie. To jest właśnie opowieść o niekonsekwencji.
Czyli płyniemy z nurtem transformacji tam, gdzie jest nam wygodnie. Lubimy torby wielokrotnego użytku – już to przyjęliśmy, uznaliśmy je za w porządku. Są ładne, często mają turystyczny charakter, przywozimy je z różnych stron świata, mają różne zastosowania i stają się elementem naszego funkcjonowania.
Ale z drugiej strony popełniamy przy tym, wydaje się, błędy bardzo wstępnego okresu. Bo nagle znowu dajemy przyzwolenie na opakowania. Wcześniej wycofaliśmy się też ze słomek, zdecydowaliśmy, że nie chcemy jednorazowych plastikowych kubków… etc.
To pokazuje, że ta wiedza czy świadomość ma charakter bardzo wycinkowy.
Czy mamy łatwość lub świadomość, że zużyte opakowania powinniśmy odpowiednio segregować i oddawać?
Moja rada: zastanówmy się, jak wygląda cały proces. Wyobraźmy go sobie lub przynajmniej zdobądźmy informację o tym, co dzieje się z efektami naszych kolejnych wyborów.
„Zdobądźmy informację o tym, co dzieje się z efektami naszych kolejnych wyborów.”
Co może świadczyć o szerszej społecznej świadomości skutków naszych wyborów?
Odpowiada prof. Dorota Niedziółko:
To bardzo widać w młodym pokoleniu. Młodzi chcą się zmierzyć z nadmierną konsumpcją, hiperkonsumpcją i innymi tego typu zjawiskami, które wskazują, że czas na zmianę. To nowe podejście oznacza refleksję: czy naprawdę potrzebuję kolejnego swetra, kolejnej pary dżinsów?
To pokolenie dąży do stworzenia tzw. szafy kapsułowej – pragnie posiadać jeden sweter dobrej jakości, jeden dobry t-shirt, jedną dobrą parę dżinsów, i na tym poprzestać. Gdyby takie decyzje i ta świadomość stały się powszechne, mogłoby to wywrzeć efekt w postaci ograniczenia popytu, a to z kolei wpłynęłoby na wielkość podaży.
Co najbardziej może zachęcić ludzi do świadomego uczestniczenia w transformacji energetycznej?
Odpowiada prof. Dorota Niedziółko:
Z ekonomii wiemy, że najbardziej skutecznymi bodźcami wspierającymi czy przekonującymi są bodźce ekonomiczne. Jeśli oferujemy na przykład zniżki za segregowane odpady, taki bodziec działa pozytywnie na praktycznie wszystkie grupy społeczne – niezależnie od wieku czy dochodu. Sprawia też, że czujemy się usatysfakcjonowani, że podjęliśmy ten wysiłek.
Bodźcem ekonomicznym jest także sama świadomość, że dokonując określonych wyborów, realnie na coś wpływamy. To przełożenie daje satysfakcję – że ta chwila zastanowienia, ta analiza i ten świadomy wybór przyniosły konkretny efekt. Ale za każdym razem w mianowniku pozostają: wiedza, świadomość i odpowiedzialność.
Jeśli przyjmiemy, że istnieje takie myślenie, jakoby jednostkowe działania nic nie znaczyły – to, jak wynika z naszej rozmowy, jest to raczej wygodny mit, który w wielu przypadkach usprawiedliwia bierność. Nie zmienia to jednak faktu, że obok świadomych wyborów pojawia się też świadoma krytyka przemian.
Stąd moje pytanie: dlaczego mimo większej wiedzy, część społeczeństwa odwraca się od transformacji i tak bardzo irytują nas na przykład przykręcane korki do butelek? Dlatego, że człowiek lubi sprawczość. Lubi wiedzieć, że jego pojedyncze wybory, nawet te zmieniające styl życia, przekładają się na realny efekt. Kiedy widzimy ten wpływ, czujemy się zachęceni do dalszego działania.
Proszę jednak zauważyć, że ani tempo transformacji, ani brak namacalnych, pozytywnych wyników nie dają nam tego zadośćuczynienia czy satysfakcji. Bo co z tego, że segreguję, skoro nie otrzymuję informacji zwrotnej, że dzięki temu moja najbliższa okolica – a trzeba pamiętać, że dla konsumenta to bezpośrednie otoczenie jest ważniejsze niż puszcza amazońska – staje się lepsza?
Człowiek chciałby wiedzieć, że jego działania oraz działania jego sąsiadów i lokalnej społeczności wywołały określony skutek. Że my, jako ta grupa, jesteśmy na przykład liderami w segregacji odpadów. Albo że w naszej gminie nie ma już ani jednego kopcącego pieca.
Wtedy czujemy ten realny wpływ. Czujemy, że jesteśmy częścią społeczności, która myśli podobnie, która wyznaje podobną filozofię. Że my, mieszkańcy, tworzymy solidarną grupę, która podporządkowała się pewnym regułom i zasadom – i odniosła konkretny skutek. Na przykład nasz region stał się czystszy, wolny od zanieczyszczeń, a dzięki lokalnej sortowni czy działaniom recyklingowym uzyskaliśmy surowiec, który został ponownie wykorzystany.
I to jest pozytywny przekaz. To jest bodziec, który naprawdę motywuje.
„Człowiek lubi sprawczość. Lubi wiedzieć, że jego pojedyncze wybory, nawet te zmieniające styl życia, przekładają się na realny efekt”
Jak powinniśmy mówić o transformacji energetycznej na poziomie jednostkowym tak, żeby ona nie była odbierana jako powinność, która jest nam narzucana, a raczej jako coś, co jest naszym racjonalnym wyborem?
Odpowiada Maciej Borowiak:
Wokół transformacji narosło wiele negatywnych opinii. Uważam, że aby transformacja energetyczna została zaakceptowana, musi się ona przede wszystkim kojarzyć z korzyściami ekonomicznymi.
Po pierwsze, dzięki transformacji będę płacił mniej za rachunki za prąd czy ogrzewanie. Po drugie, zyskam niezależność i bezpieczeństwo energetyczne. Wojna na Ukrainie, która trwa już prawie cztery lata, dla mieszkających tam ludzi oznacza np. przerwy w dostawie prądu. Własna instalacja z magazynem energii zabezpiecza nas na jakiś czas, dając ogromny komfort. Dopiero jako trzeci, a może nawet czwarty punkt, przychodzi kwestia ekologii.
[…]
Może więc dyskusja powinna również dotyczyć tego, że w zbyt dużym stopniu przerzucamy ciężar transformacji na decyzje konsumenckie.
Wyobrażam sobie kogoś, kto powie: „Ja chcę w domu mieć piec gazowy, bo sąsiad mówi, że to tanie. Nie chcę ogrzewania elektrycznego”. To nie jest problem. Jeśli ten gaz będziemy mogli kupować w rozsądnych cenach od wiarygodnych dostawców – bo o to przecież w tym wszystkim chodzi – to dlaczego nie?
W czym zatem pomaga nam transformacja? Unia Europejska znajduje się w takim miejscu, że de facto nie mamy własnych surowców węglowodorowych. Nie mamy ropy, nie mamy gazu. Nawet słynny węgiel w dużej mierze przywozimy spoza UE, bo europejski jest drogi. I nie chodzi tylko o koszty – czy ktoś chciałby mieszkać obok kogoś, kto pali węglem i zatruwa powietrze? To po prostu obniża komfort życia. Historia uczy, że rewolucja często zjada własne dzieci, dlatego transformacja musi mieć charakter ewolucyjny.
Jedna zmiana w stylu życia, która z punktu widzenia transformacji ma największy sens ekonomiczny dla naszego portfela, ale też taki, który realnie przyczynia się do transformacji?
Odpowiada Maciej Borowiak:
Edukacja. Uważam, że np. kluczowe jest, aby umieć policzyć zapotrzebowanie budynku na ciepło.
Dziś potrafimy przewidzieć, ile paliwa spali samochód jadąc z Warszawy do Kalisza – i jesteśmy w stanie to obliczyć dokładnie. Tak samo powinniśmy umieć policzyć to w przypadku budynków.
Dzięki tej wiedzy, znając przyszłe koszty eksploatacji, możemy podjąć świadomą decyzję. Na przykład: czy opłaca się termomodernizować duży, 300-metrowy budynek, którego utrzymanie będzie bardzo drogie? Może lepszym rozwiązaniem byłoby sprzedanie go i przeniesienie się do mieszkania o powierzchni 60 metrów?
Również w drugą stronę – może nie warto budować czy kupować zbyt dużego domu? Może wystarczy 100 metrów, z nieco mniejszą kuchnią, ale za to z wielokrotnie niższymi kosztami jego utrzymania? To właśnie daje nam taka edukacja i świadomość energetyczna.
„Uważam, że np. kluczowe jest, aby umieć policzyć zapotrzebowanie budynku na ciepło.”
W naszym innym tekście wokół serii Impuls przeczytasz o tym, jak w 2026 roku wygląda sytuacja prosumenta. A z całej rozmowy z Maciejem Borowiakiem dowiesz się też m.in. o jego wyjątkowym, ekonomicznym i ergonomicznym eko-domu.
Co mogę robić jako współczesny świadomy konsument i uczestnik transformacji energetycznej?
Rozmowa o świadomej konsumpcji i użytkowaniu energii nie może opierać się na założeniu, że główna odpowiedzialność za zmniejszenie zużycia i ograniczenie presji na zasoby spoczywa na jednostkach. Jest to odpowiedzialność zbiorowa, rozłożona między nas wszystkich – społeczeństwo, biznes i rządy – a w szczególności na tych globalnych graczy, których działania w największym stopniu napędzają zmiany klimatyczne.
Plan dążenia do neutralności klimatycznej zakłada, że pewnego dnia wszyscy będziemy żyć w świecie, w którym rosnące emisje nie będą napędzały globalnego wzrostu temperatury. Dlatego to do nas – wszystkich wspomnianych aktorów – należy decyzja, czy prędzej, czy później otworzymy się na nieuniknioną zmianę, jaką jest transformacja energetyczna. I choć pojedyncze wybory konsumenckie mogą wydawać się nieistotną kroplą w oceanie, warto pamiętać, że wprowadzenie zmian w duchu transformacji energetycznej nie wyklucza korzyści ekonomicznych. Kluczowe jest jednak, aby wiedzieć, które technologie, kiedy i na jakich warunkach wybierać – a to wymaga zaangażowania i klarownej polityki ze strony biznesu i rządów.
To proces, który postępuje – nikt nie stoi przy nas z zegarkiem. Ale równocześnie trudno zaprzeczyć temu, że zwiększanie własnej neutralności względem planety niesie za sobą ogrom satysfakcji. Zdajemy sobie sprawę z tego, że łatwiej to napisać, niż wdrożyć w życie, szczególnie jeśli przeszkodą są finanse. Ale są pewne rzeczy, które możemy zrobić, niezależnie od stanu portfela i tego, czy posiadamy własny dom.
Proste kroki do większej świadomości konsumenckiej:
- Wymiana żarówek na energooszczędne i korzystanie z trybu energooszczędnego w urządzeniach (jeśli jest dostępny). Absolutne minimum!
- Oszczędzanie wody i zainwestowanie w dzbanek z filtrem zamiast kupowania wody butelkowanej. Oszczędność i zmniejszenie odpadów w jednym.
- Oszczędzanie wody poprzez ograniczenie korzystania z LLM (Large Language Models, takie jak Chat GPT). Żeby wygenerować odpowiedź na nasze pytanie, centra danych czołowych technologii z zakresu AI zużywają ogromne ilości wody i energii elektrycznej.
W wielu miejscach świata centra danych mieszczą się w olbrzymich magazynach, które muszą być zasilane energią elektryczną 24h na dobę, a warunki panujące w ich wnętrzu są ściśle kontrolowane, aby technologia mogła działać na optymalnym poziomie (stąd znaczne zużycie wody w procesach chłodzenia).
- Zainwestowanie odrobiny czasu w rozeznanie: z jakich miejsc świata pochodzą produkty, które zwykle kupuję? A więcej już na to, jak wygląda to, jak się je pozyskuje / produkuje. Jak wygląda ich łańcuch dostaw? Czyli: z jakimi emisjami i z jakim zużyciem energii i zasobów się wiąże? Edukacja to klucz do świadomego wyboru.
- A potem może być zastanowienie się: co mogę zrobić, żeby kupować bardziej sezonowo i lokalnie (co nie zawsze oznacza kupować drożej)? Może dookoła nas jest więcej opcji w tym duchu, niż nam się wydaje?
- Poświęcenie chwili na czytanie etykiet w celu znalezienia produktów odpowiadającym naszym potrzebom, a przy tym bardziej przyjaznym planecie. Kolejny etap świadomego wybierania.
- Ograniczenie spożycia czerwonego mięsa (nawet odjęcie jednej porcji tygodniowo robi różnicę). To nie jest tylko decyzja światopoglądowa. Globalna produkcja zwierzęca wiąże się nie tylko z dużymi emisjami – to również drugi po ludziach „lokator” tej powierzchni Ziemi, która nadaje się do zamieszkania.
- W przypadku, w którym marnujemy jakąś część żywności, warto się zastanowić, jak zmodyfikować nawyki konsumenckie i minimalizować marnowanie żywości. Już parę lat temu mówiło się, że globalnie 1/3 dobrej do spożycia żywności nigdy nie trafia na nasze stoły, a jest wyrzucana, co jest zatrważającą statystyką. Mówi to przede wszystkim o znacznej nadprodukcji, która jest palącym globalnym problemem.
- Warto też skorzystać z dostępnych aplikacji do zamawiania tańszego jedzenia, tańszych produktów w naszej okolicy, jak TooGoodToGo czy Foodsie. Dostępne dla mieszkańców dużych miast.
- Edukować się. Nie trzeba nieustannie. Wystarczy godzina co dwa tygodnie. Do wykorzystania np. po to, żeby posłuchać podcastu Impuls albo przeczytać bloga Electrum 😊