W związku z ostatnimi doniesieniami medialnymi dotyczącymi aktywności grupy hakerskiej o nazwie Electrum i cyberataku na infrastrukturę energetyczną w Polsce wyjaśniamy, że pojawiająca się w publikacjach nazwa „Electrum” nie ma żadnego powiązania ze Spółką Electrum.
Zbieżność nazwy opisanej m.in. w raporcie firmy Dragos oraz w publikacjach internetowych (onet.pl) jest zupełnie przypadkowa.
Electrum sp. z o.o. – polska firma z branży Climate Tech, od blisko 30 lat działająca w sektorze energetycznym – nie ma żadnego związku z tą grupą cyberprzestępczą, jej działaniami ani metodami działania. Podobieństwo nazw jest całkowicie przypadkowe i nie świadczy o jakiejkolwiek relacji.
Electrum sp. z o.o. działa nieprzerwanie, realizując projekty w obszarze energetyki, technologii i ClimateTech oraz utrzymując najwyższe standardy bezpieczeństwa danych i infrastruktury.
Tekst jest częścią serii powstającej wokół podcastu „Impuls”, który od grudnia 2025 w Electrum realizujemy we współpracy z Polityką Insight. W sześciu odcinkach, wraz z zaproszonymi ekspertami i ekseprtkami, szeroko wyjaśniamy transformację energetyczną – rozumianą jako zjawisko globalne, krajowe, lokalne i jednostkowe.
Tym razem przyglądamy się transformacji energetycznej w ujęciu jednostkowym, indywidualnym. Zastanawiamy się, co tak naprawdę znaczy ona dla przeciętnego obywatela i cytując to, co w podcaście mówią nasi goście, naświetlamy, czym dzisiaj są świadome wybory konsumenckie.
Na koniec dzielimy się praktycznymi wskazówkami, które niezależnie od stanu portfela pomogą nam być bardziej świadomym uczestnikiem transformacji energetycznej.
Zachęcamy do lektury i do wysłuchania odcinka „Energetyczne nawyki”, w którym gośćmi naszymi i prowadzącego Dominika Brodackiego są prof. Dorota Niedziółko z SGH i Maciej Borowiak ze Stowarzyszenia Branży Fotowoltaicznej i Magazynowania Energii.
Jak być świadomym uczestnikiem transformacji energetycznej?
Jaka jest rola „ja” w transformacji energetycznej? Czy moje wybory naprawdę mogą coś zmienić? Dla jednostki transformacja energetyczna nie powinna być jedynie „odległym” procesem przemysłowym (który szczegółowo wyjaśnialiśmy w tym tekście), lecz fundamentalną zmianą stylu życia i sposobu korzystania z zasobów.
Jednak to zmiana, która tak samo jak przynosi wymierne korzyści, tak i ciągnie za sobą konkretne wyzwania.
Ujmując to najzwięźlej: kluczem do bycia świadomym uczestnikiem transformacji energetycznej jest zastanawianie się, w jaki sposób nasze działania wiążą się z wykorzystaniem energii i zasobów naturalnych, w tym wody.
Za zastanawianiem się idzie pozyskiwanie coraz większej ilości wiedzy, która pozwala na tytuł „świadomego konsumenta”. To taki, który próbuje odpowiedzieć na pytania takie jak: ile energii i zasobów zostało zużyte do wyprodukowania i przetransportowania tego produktu? A także: czy i jak mogę ten produkt naprawić, wykorzystać ponownie lub odpowiednio zutylizować, by zamknąć obieg materiałów i energii?
Chodzi tu m.in. o efektywność energetyczną, która jest kluczowym elementem transformacji energetycznej. Czyli o to, aby zużywać jak najmniej energii, a jeśli już, to zużywać ją świadomie.
W poprzednim tekście przytaczaliśmy słowa prof. Węglarza: „Trzeba ograniczyć zużycie energii, ponieważ najtańsza energia to ta, która nie została zużyta. Powinniśmy zacząć niejako od końca, czyli od zużycia energii – od efektywności energetycznej. Od zmniejszenia nakładów energii na ogrzewanie mieszkania, na wyprodukowanie bułki chleba czy na przejazd autobusem.”
„Chodzi o to, żeby zużywać jak najmniej energii, a jeśli już, to zużywać ją świadomie.”
Do szeroko pojętej konsumpcji trzeba podchodzić również ze świadomością kluczowych zależności – prof. Niedziółko przytacza przykład avocado, które stało się niezwykle popularne wśród Europejczyków. „[Jest] kupowane bezrefleksyjnie ze względu na trendy zdrowotne, mimo że jego uprawa wiąże się z gigantycznym zużyciem wody i wysokim śladem węglowym wynikającym z transportu z Ameryki Południowej.”
💧 Transformacja energetyczna to nie tylko energia. Zasoby wodne są z nią ściśle powiązane.
Woda jest potrzebna m.in. do chłodzenia procesów wytwarzania półprzewodników, do wydobycia i przetwórstwa litu czy kobaltu do baterii, do produkcji paneli fotowoltaicznych i włókien wiatrowych turbin.
Bez wodnej stabilności łańcuch dostaw dla nowej energetyki będzie trudny do zbudowania.
Ale technologii, które jej potrzebują, przybywa. Stare rozwiązania – takie jak elektrownie konwencjonalne – są stopniowo zastępowane przez nowe: elektroliza zielonego wodoru czy chłodzenie centrów danych, w których woda odgrywa kluczową rolę.
Dlatego świadome wybory konsumenckie czy technologiczne są silnie powiązane ze zużyciem energii i zasobów wodnych.
Woda pokrywa Ziemię w około 71%. W 97,5% jest to woda słona, w pozostałych 2,5% woda słodka. Podczas gdy woda niezdatna do picia to 99%, woda pitna pozostaje obecna na Ziemi w 1%. Do 2050 r. zapotrzebowanie na nią wzrośnie o 55 %.” Zachęcamy do zapoznania się ze stroną Fakty o zasobach wody | Łukasiewicz – Łódzki Instytut Technologiczny, żeby poznać kluczowe fakty o globalnych zasobach wodnych.
Czym jest transformacja energetyczna dla przeciętnego obywatela?
Odpowiada prof. Dorota Niedziółko:
Dla przeciętnego obywatela transformacja energetyczna to pewna szczątkowa wiedza o tym, że jesteśmy w jakimś procesie (transformacji energetycznej – dop.) albo że ten proces się gdzieś dokonuje – tak bezosobowo. Dotyczy on zmian w warunkach bieżącego funkcjonowania.
Jesteśmy w momencie, w którym zarówno pojęcie transformacji energetycznej, jak i świadomości zmian klimatu, potrzeb zrównoważonego rozwoju i wszystkich tych pojęć, które towarzyszą nam co najmniej od pięciu dekad, nie doprowadziły do pełnej świadomości. Świadomości rodzącej obywatela, który wie, że jego pojedyncze działania, konkretne decyzje wywołują określony efekt.
Ale ten przeciętny dzisiejszy wie tylko, że taki proces jest. Potrafi powiedzieć: „tak, no wiem, jest transformacja energetyczna”. Ale żeby móc ją zdefiniować, pokazać całą złożoność, wielość aspektów i powiedzieć tak naprawdę, do czego ona dąży – to będzie miał z tym kłopot.
„Mam wrażenie, że te pojedyncze decyzje – dotyczące czy to inwestycji w źródło ciepła, czy rodzaju pojazdu, albo charakteru codziennych wydatków – są na razie tylko elementem na poziomie indywidualnych wyborów. Nie wpisują się one jeszcze w pełną, konsekwentną, rozbudowaną, spójną i – co najważniejsze – powszechną społeczną tendencję do zmiany stylu życia.”
Jakie bariery stoją na przeszkodzie pełnej świadomości ekologicznej?
Odpowiada prof. Dorota Niedziółko:
Za każdym razem kluczem do odpowiedzi jest słowo wiedza. Po prostu nie mamy pełnej wiedzy. To oczywiście cały proces edukacyjny konsumentów i obywateli – pokazujący, że od ich pozornie małych decyzji wiele zależy.
Z jednej strony mamy wyniki badań, które mówią, że sama decyzja o rezygnacji z reklamówek to już jakiś krok. Ale ona sama nie przekłada się jeszcze na transformację, bo to wciąż tylko jeden, niewielki element. Być może ktoś powie, że cały ten proces dokonuje się maleńkimi krokami, pojedynczymi wyborami – i to prawda.
Jednak rezygnacja tylko z opakowań foliowych to za mało. Bo oto zrezygnowaliśmy z reklamówek, ale jednocześnie proszę spojrzeć, jak gigantycznie rozrósł się rynek diety pudełkowej, szczególnie od 2020 roku, sięgając dziś wartości kilku miliardów złotych. Dla pojedynczego konsumenta to oznacza nawet 5 opakowań dziennie. Proszę więc zastanowić się, jaki przyrost opakowań jednorazowych wygenerowaliśmy tylko w tym jednym segmencie. To jest właśnie opowieść o niekonsekwencji.
Czyli płyniemy z nurtem transformacji tam, gdzie jest nam wygodnie. Lubimy torby wielokrotnego użytku – już to przyjęliśmy, uznaliśmy je za w porządku. Są ładne, często mają turystyczny charakter, przywozimy je z różnych stron świata, mają różne zastosowania i stają się elementem naszego funkcjonowania.
Ale z drugiej strony popełniamy przy tym, wydaje się, błędy bardzo wstępnego okresu. Bo nagle znowu dajemy przyzwolenie na opakowania. Wcześniej wycofaliśmy się też ze słomek, zdecydowaliśmy, że nie chcemy jednorazowych plastikowych kubków… etc.
To pokazuje, że ta wiedza czy świadomość ma charakter bardzo wycinkowy.
Czy mamy łatwość lub świadomość, że zużyte opakowania powinniśmy odpowiednio segregować i oddawać?
Moja rada: zastanówmy się, jak wygląda cały proces. Wyobraźmy go sobie lub przynajmniej zdobądźmy informację o tym, co dzieje się z efektami naszych kolejnych wyborów.
„Zdobądźmy informację o tym, co dzieje się z efektami naszych kolejnych wyborów.”
Co może świadczyć o szerszej społecznej świadomości skutków naszych wyborów?
Odpowiada prof. Dorota Niedziółko:
To bardzo widać w młodym pokoleniu. Młodzi chcą się zmierzyć z nadmierną konsumpcją, hiperkonsumpcją i innymi tego typu zjawiskami, które wskazują, że czas na zmianę. To nowe podejście oznacza refleksję: czy naprawdę potrzebuję kolejnego swetra, kolejnej pary dżinsów?
To pokolenie dąży do stworzenia tzw. szafy kapsułowej – pragnie posiadać jeden sweter dobrej jakości, jeden dobry t-shirt, jedną dobrą parę dżinsów, i na tym poprzestać. Gdyby takie decyzje i ta świadomość stały się powszechne, mogłoby to wywrzeć efekt w postaci ograniczenia popytu, a to z kolei wpłynęłoby na wielkość podaży.
Co najbardziej może zachęcić ludzi do świadomego uczestniczenia w transformacji energetycznej?
Odpowiada prof. Dorota Niedziółko:
Z ekonomii wiemy, że najbardziej skutecznymi bodźcami wspierającymi czy przekonującymi są bodźce ekonomiczne. Jeśli oferujemy na przykład zniżki za segregowane odpady, taki bodziec działa pozytywnie na praktycznie wszystkie grupy społeczne – niezależnie od wieku czy dochodu. Sprawia też, że czujemy się usatysfakcjonowani, że podjęliśmy ten wysiłek.
Bodźcem ekonomicznym jest także sama świadomość, że dokonując określonych wyborów, realnie na coś wpływamy. To przełożenie daje satysfakcję – że ta chwila zastanowienia, ta analiza i ten świadomy wybór przyniosły konkretny efekt. Ale za każdym razem w mianowniku pozostają: wiedza, świadomość i odpowiedzialność.
Jeśli przyjmiemy, że istnieje takie myślenie, jakoby jednostkowe działania nic nie znaczyły – to, jak wynika z naszej rozmowy, jest to raczej wygodny mit, który w wielu przypadkach usprawiedliwia bierność. Nie zmienia to jednak faktu, że obok świadomych wyborów pojawia się też świadoma krytyka przemian.
Stąd moje pytanie: dlaczego mimo większej wiedzy, część społeczeństwa odwraca się od transformacji i tak bardzo irytują nas na przykład przykręcane korki do butelek? Dlatego, że człowiek lubi sprawczość. Lubi wiedzieć, że jego pojedyncze wybory, nawet te zmieniające styl życia, przekładają się na realny efekt. Kiedy widzimy ten wpływ, czujemy się zachęceni do dalszego działania.
Proszę jednak zauważyć, że ani tempo transformacji, ani brak namacalnych, pozytywnych wyników nie dają nam tego zadośćuczynienia czy satysfakcji. Bo co z tego, że segreguję, skoro nie otrzymuję informacji zwrotnej, że dzięki temu moja najbliższa okolica – a trzeba pamiętać, że dla konsumenta to bezpośrednie otoczenie jest ważniejsze niż puszcza amazońska – staje się lepsza?
Człowiek chciałby wiedzieć, że jego działania oraz działania jego sąsiadów i lokalnej społeczności wywołały określony skutek. Że my, jako ta grupa, jesteśmy na przykład liderami w segregacji odpadów. Albo że w naszej gminie nie ma już ani jednego kopcącego pieca.
Wtedy czujemy ten realny wpływ. Czujemy, że jesteśmy częścią społeczności, która myśli podobnie, która wyznaje podobną filozofię. Że my, mieszkańcy, tworzymy solidarną grupę, która podporządkowała się pewnym regułom i zasadom – i odniosła konkretny skutek. Na przykład nasz region stał się czystszy, wolny od zanieczyszczeń, a dzięki lokalnej sortowni czy działaniom recyklingowym uzyskaliśmy surowiec, który został ponownie wykorzystany.
I to jest pozytywny przekaz. To jest bodziec, który naprawdę motywuje.
„Człowiek lubi sprawczość. Lubi wiedzieć, że jego pojedyncze wybory, nawet te zmieniające styl życia, przekładają się na realny efekt”
Jak powinniśmy mówić o transformacji energetycznej na poziomie jednostkowym tak, żeby ona nie była odbierana jako powinność, która jest nam narzucana, a raczej jako coś, co jest naszym racjonalnym wyborem?
Odpowiada Maciej Borowiak:
Wokół transformacji narosło wiele negatywnych opinii. Uważam, że aby transformacja energetyczna została zaakceptowana, musi się ona przede wszystkim kojarzyć z korzyściami ekonomicznymi.
Po pierwsze, dzięki transformacji będę płacił mniej za rachunki za prąd czy ogrzewanie. Po drugie, zyskam niezależność i bezpieczeństwo energetyczne. Wojna na Ukrainie, która trwa już prawie cztery lata, dla mieszkających tam ludzi oznacza np. przerwy w dostawie prądu. Własna instalacja z magazynem energii zabezpiecza nas na jakiś czas, dając ogromny komfort. Dopiero jako trzeci, a może nawet czwarty punkt, przychodzi kwestia ekologii.
[…]
Może więc dyskusja powinna również dotyczyć tego, że w zbyt dużym stopniu przerzucamy ciężar transformacji na decyzje konsumenckie.
Wyobrażam sobie kogoś, kto powie: „Ja chcę w domu mieć piec gazowy, bo sąsiad mówi, że to tanie. Nie chcę ogrzewania elektrycznego”. To nie jest problem. Jeśli ten gaz będziemy mogli kupować w rozsądnych cenach od wiarygodnych dostawców – bo o to przecież w tym wszystkim chodzi – to dlaczego nie?
W czym zatem pomaga nam transformacja? Unia Europejska znajduje się w takim miejscu, że de facto nie mamy własnych surowców węglowodorowych. Nie mamy ropy, nie mamy gazu. Nawet słynny węgiel w dużej mierze przywozimy spoza UE, bo europejski jest drogi. I nie chodzi tylko o koszty – czy ktoś chciałby mieszkać obok kogoś, kto pali węglem i zatruwa powietrze? To po prostu obniża komfort życia. Historia uczy, że rewolucja często zjada własne dzieci, dlatego transformacja musi mieć charakter ewolucyjny.
Jedna zmiana w stylu życia, która z punktu widzenia transformacji ma największy sens ekonomiczny dla naszego portfela, ale też taki, który realnie przyczynia się do transformacji?
Odpowiada Maciej Borowiak:
Edukacja. Uważam, że np. kluczowe jest, aby umieć policzyć zapotrzebowanie budynku na ciepło.
Dziś potrafimy przewidzieć, ile paliwa spali samochód jadąc z Warszawy do Kalisza – i jesteśmy w stanie to obliczyć dokładnie. Tak samo powinniśmy umieć policzyć to w przypadku budynków.
Dzięki tej wiedzy, znając przyszłe koszty eksploatacji, możemy podjąć świadomą decyzję. Na przykład: czy opłaca się termomodernizować duży, 300-metrowy budynek, którego utrzymanie będzie bardzo drogie? Może lepszym rozwiązaniem byłoby sprzedanie go i przeniesienie się do mieszkania o powierzchni 60 metrów?
Również w drugą stronę – może nie warto budować czy kupować zbyt dużego domu? Może wystarczy 100 metrów, z nieco mniejszą kuchnią, ale za to z wielokrotnie niższymi kosztami jego utrzymania? To właśnie daje nam taka edukacja i świadomość energetyczna.
„Uważam, że np. kluczowe jest, aby umieć policzyć zapotrzebowanie budynku na ciepło.”
W naszym innym tekście wokół serii Impuls przeczytasz o tym, jak w 2026 roku wygląda sytuacja prosumenta. A z całej rozmowy z Maciejem Borowiakiem dowiesz się też m.in. o jego wyjątkowym, ekonomicznym i ergonomicznym eko-domu.
Co mogę robić jako współczesny świadomy konsument i uczestnik transformacji energetycznej?
Rozmowa o świadomej konsumpcji i użytkowaniu energii nie może opierać się na założeniu, że główna odpowiedzialność za zmniejszenie zużycia i ograniczenie presji na zasoby spoczywa na jednostkach. Jest to odpowiedzialność zbiorowa, rozłożona między nas wszystkich – społeczeństwo, biznes i rządy – a w szczególności na tych globalnych graczy, których działania w największym stopniu napędzają zmiany klimatyczne.
Plan dążenia do neutralności klimatycznej zakłada, że pewnego dnia wszyscy będziemy żyć w świecie, w którym rosnące emisje nie będą napędzały globalnego wzrostu temperatury. Dlatego to do nas – wszystkich wspomnianych aktorów – należy decyzja, czy prędzej, czy później otworzymy się na nieuniknioną zmianę, jaką jest transformacja energetyczna. I choć pojedyncze wybory konsumenckie mogą wydawać się nieistotną kroplą w oceanie, warto pamiętać, że wprowadzenie zmian w duchu transformacji energetycznej nie wyklucza korzyści ekonomicznych. Kluczowe jest jednak, aby wiedzieć, które technologie, kiedy i na jakich warunkach wybierać – a to wymaga zaangażowania i klarownej polityki ze strony biznesu i rządów.
To proces, który postępuje – nikt nie stoi przy nas z zegarkiem. Ale równocześnie trudno zaprzeczyć temu, że zwiększanie własnej neutralności względem planety niesie za sobą ogrom satysfakcji. Zdajemy sobie sprawę z tego, że łatwiej to napisać, niż wdrożyć w życie, szczególnie jeśli przeszkodą są finanse. Ale są pewne rzeczy, które możemy zrobić, niezależnie od stanu portfela i tego, czy posiadamy własny dom.
Proste kroki do większej świadomości konsumenckiej:
Wymiana żarówek na energooszczędne i korzystanie z trybu energooszczędnego w urządzeniach (jeśli jest dostępny). Absolutne minimum!
Oszczędzanie wody i zainwestowanie w dzbanek z filtrem zamiast kupowania wody butelkowanej. Oszczędność i zmniejszenie odpadów w jednym.
Oszczędzanie wody poprzez ograniczenie korzystania z LLM (Large Language Models, takie jak Chat GPT). Żeby wygenerować odpowiedź na nasze pytanie, centra danych czołowych technologii z zakresu AI zużywają ogromne ilości wody i energii elektrycznej.
W wielu miejscach świata centra danych mieszczą się w olbrzymich magazynach, które muszą być zasilane energią elektryczną 24h na dobę, a warunki panujące w ich wnętrzu są ściśle kontrolowane, aby technologia mogła działać na optymalnym poziomie (stąd znaczne zużycie wody w procesach chłodzenia).
Zainwestowanie odrobiny czasu w rozeznanie: z jakich miejsc świata pochodzą produkty, które zwykle kupuję? A więcej już na to, jak wygląda to, jak się je pozyskuje / produkuje. Jak wygląda ich łańcuch dostaw? Czyli: z jakimi emisjami i z jakim zużyciem energii i zasobów się wiąże? Edukacja to klucz do świadomego wyboru.
A potem może być zastanowienie się: co mogę zrobić, żeby kupować bardziej sezonowo i lokalnie (co nie zawsze oznacza kupować drożej)? Może dookoła nas jest więcej opcji w tym duchu, niż nam się wydaje?
Poświęcenie chwili na czytanie etykiet w celu znalezienia produktów odpowiadającym naszym potrzebom, a przy tym bardziej przyjaznym planecie. Kolejny etap świadomego wybierania.
Ograniczenie spożycia czerwonego mięsa (nawet odjęcie jednej porcji tygodniowo robi różnicę). To nie jest tylko decyzja światopoglądowa. Globalna produkcja zwierzęca wiąże się nie tylko z dużymi emisjami – to również drugi po ludziach „lokator” tej powierzchni Ziemi, która nadaje się do zamieszkania.
W przypadku, w którym marnujemy jakąś część żywności, warto się zastanowić, jak zmodyfikować nawyki konsumenckie i minimalizować marnowanie żywości. Już parę lat temu mówiło się, że globalnie 1/3 dobrej do spożycia żywności nigdy nie trafia na nasze stoły, a jest wyrzucana, co jest zatrważającą statystyką. Mówi to przede wszystkim o znacznej nadprodukcji, która jest palącym globalnym problemem.
Warto też skorzystać z dostępnych aplikacji do zamawiania tańszego jedzenia, tańszych produktów w naszej okolicy, jak TooGoodToGo czy Foodsie. Dostępne dla mieszkańców dużych miast.
Edukować się. Nie trzeba nieustannie. Wystarczy godzina co dwa tygodnie. Do wykorzystania np. po to, żeby posłuchać podcastu Impuls albo przeczytać bloga Electrum 😊
Proces transformacji energetycznej oferuje jednostce historyczną szansę: przejście od roli biernego konsumenta energii do aktywnego uczestnika rynku, czyli prosumenta. Ta nowa tożsamość wiąże się z większą odpowiedzialnością, ale otwiera też przed gospodarstwami domowymi zupełnie nowe możliwości ekonomiczne i daje poczucie niezależności. Masowy rozwój prosumentów uznaje się za jeden z największych sukcesów polskiej transformacji.
Jednak ten dynamiczny wzrost przyniósł również nowe wyzwania – dla sieci energetycznych, operatorów i samych prosumentów. Wraz ze zmianą systemu rozliczeń i presją na modernizację infrastruktury, narracja wokół prosumentów ewoluuje. Coraz częściej mówi się o nich nie tylko jako o beneficjentach zmian, ale też jako o… źródle problemów dla systemu. Co trzeba zmienić, aby była ona nadal postrzegana jako korzyść dla całej transformacji?
Prosumenci – ile w Polsce?Liczby na początek
Na podstawie raportu „Rynek fotowoltaiki w Polsce 2025” widzimy, jak kluczową rolę w krajowym systemie energetycznym odgrywają dziś prosumenci. Na koniec I kwartału 2025 roku łączna moc zainstalowana w fotowoltaice w Polsce wyniosła 21,8 GW. Z tej puli aż 59%, czyli blisko 13 GW, stanowiły mikroinstalacje – te przydomowe i małe przedsiębiorcze elektrownie, które zasilają gospodarstwa domowe i lokalny biznes. Pozostałe 41% to duże farmy fotowoltaiczne oraz małe instalacje.
____
Tekst powstał wokół projektu „Impuls”, 6-odcinkowego podcastu o transformacji energetycznej, który w Electrum realizujemy we współpracy z Polityką Insight. Prowadzący Dominik Brodacki rozmawia z zaproszonymi ekspertami i ekspertkami, żeby naświetlić transformację energetyczną z wielu stron i perspektyw. W drugim odcinku, w którym pojawia się ocena transformacji przez pryzmat jednostki, jednym z zaproszonych gości jest Maciej Borowiak, prosument i twórca własnego eko domu, członek Stowarzyszenia Branży Fotowoltaicznej i Magazynowania Energii. Zapraszamy do wysłuchania odcinka i przeczytania tekstu, który jest uzupełnieniem serii.
____
Przemiana w „prosumenta” i niezależność energetyczna
Masowy rozwój prosumentów energii stał się symbolem transformacji energetycznej. Już w pierwszym odcinku Impulsu prof. Arkadiusz Węglarz wskazuje, że energetyka prosumencka jest największym sukcesem transformacji energetycznej w Polsce.
Dla jednostki inwestycja w przydomową fotowoltaikę to przede wszystkim decyzja ekonomiczna – realna szansa na obniżenie rachunków i większą niezależność od światowych wahań cen surowców. Dopiero w dalszej kolejności jest to wybór korzystny dla planety.
Dla państwa z kolei rozwinięta sieć prosumentów oznacza przejście od scentralizowanego modelu energetyki opartego na paliwach kopalnych do systemu rozproszonego, obywatelskiego i bardziej stabilnego. Przynajmniej w teorii – praktyka okazuje się nie być taka jednoznaczna.
Rozwój energetyki obywatelskiej, szczególnie na obszarach wiejskich, może pozwolić na osiągnięcie lokalnej samowystarczalności i realnie poprawić pewność dostaw energii tam, gdzie infrastruktura przesyłowa może być słabsza.
Praktycznym wyzwaniem płynącym z boomu prosumenckiego jest nieodpowiednia infrastruktura. Sieci dystrybucyjne, zaprojektowane historycznie na jednokierunkowy przepływ energii, wymagają pilnej i głębokiej modernizacji (pojawia się również pytanie: kto ma ponieść tego koszt?). Tylko wtedy będą w stanie obsłużyć miliony aktywnych wytwórców. Tempo tych zmian jest jednak niewystarczające, a rynek nie nadąża z dostarczaniem niezbędnych rozwiązań plasujących się obok konieczności modernizacji sieci, takich jak zaawansowane systemy zarządzania elastycznością, magazyny energii czy dynamiczne mechanizmy rynkowe.
Wymownym przejawem tych opóźnień są statystyki skarg. W 2024 roku do Urzędu Regulacji Energetyki wpłynęło ponad 8,8 tys. skarg od odbiorców energii, w tym zwiększona względem jeszcze poprzedniego roku liczba od prosumentów. Dominującym problemem były utrudnienia w procesie przyłączenia do sieci – odbiorcy zgłaszali wielomiesięczne opóźnienia i brak klarownych informacji o terminach. Tego typu proceduralne „wąskie gardła” skutecznie opóźniały uruchomienie tysięcy nowych mikroinstalacji, paraliżując indywidualne inwestycje.
Największą zmianą ostatnich lat w polskiej polityce prosumenckiej jest przejście z modelu net-meteringu (opustów) do net-billingu — czyli wartościowego rozliczania energii po cenach rynkowych. Net-billing rozlicza energię według jej wartości rynkowej, co dla wielu instalacji oznacza niższą opłacalność niż dotychczasowe opusty. Zmiana ta często jest oceniana jako niekorzystna dla dalszego rozwoju prosumenckich instalacji —może wydłużyć okres zwrotu inwestycji i tym samym zmniejszyć nimi zainteresowanie.
Dlatego dzisiaj rola i postrzeganie prosumenta ulegają zmianie, na co w rozmowie z Maciejem Borowiakiem zwraca Dominik Brodacki, nakreślając, że w Polsce coraz częściej (właśnie ze względu na ograniczenia sieci) wyłączane są instalacje fotowoltaiczne, a kolejni zainteresowani dostają odmowę warunków przyłączenia.
Dr Brodacki stawia pytanie: Co dzisiaj musiałoby się stać systemowo, żeby prosumenci znowu byli postrzegani jako realni beneficjenci i korzyść dla systemu i transformacji, a nie źródło problemów?
Kiedy widzimy w prosumentach problem, prawdopodobnie patrzymy przez pryzmat starego, scentralizowanego modelu energetyki, który nie jest przystosowany do ich dynamicznej i dwukierunkowej roli. To postrzeganie wynika z kilku istotnych napięć.
Tradycyjne spółki energetyczne zarabiały na sprzedaży energii od wielkich elektrowni do biernych odbiorców końcowych. Prosument zużywa mniej energii z sieci (bo produkuje ją sam), a nadwyżki oddaje, oczekując późniejszego „odbioru” (w systemie opustów) lub sprzedaży (w net-billingu). Z perspektywy operatora oznacza to mniejszą sprzedaż energii oraz konieczność zarządzania niestabilnymi, dwukierunkowymi przepływami. Dochodzi też fakt masowej, nieskoordynowanej produkcji z PV (ze szczytem w południe), która może powodować przepięcia w lokalnych sieciach i wymuszać okresowe wyłączanie instalacji (tzw. curtailment).
Dlatego narracja ukierunkowana przeciwko prosumentom może być związana z chronieniem tradycyjnego rynku energii.
Jak wyglądała i jak dziś wygląda sytuacja prosumenta w Polsce?
Odpowiada: Maciej Borowiak:
Przypomnijmy pewną kartkę z kalendarza. Jeszcze w latach 2012-2013 praktycznie nie mieliśmy w Polsce instalacji fotowoltaicznych. W 2013 roku pojawiła się pierwsza zmiana ustawy, tzw. Mały Trójpak, która pozwoliła budować takie instalacje bez zbędnych kwestii administracyjnych. Potem, w 2015 roku, branża czekała na system feed-in tariffs, czyli gwarantowanych stałych stawek zakupu energii. Dziś mało kto o tym pamięta. To miało być tak, że każdy, kto ma instalację, mógłby sprzedawać prąd po określonej cenie.
Jako ciekawostkę dodam, że stawki miały wynosić 65 groszy za kWh dla instalacji do 10 kW i 75 groszy dla mniejszych. Pamiętam nawet reklamę banku, który sugerował w kontekście kredytu hipotecznego: nie kupuj działki 1000 m², kup 2000 m². Na jednej postaw dom, a na drugiej instalację fotowoltaiczną o mocy, powiedzmy, 40 kWp, i niech ta instalacja spłaca ci rachunki za prąd, a nawet raty kredytu.
Ostatecznie ten system nie został wprowadzony. Zamiast niego powstał system net-meteringu, oficjalnie nazywany systemem opustów. Z punktu widzenia legislatora i dużej energetyki wydawał się on nieopłacalny i nikt nie sądził, że wywoła taki boom.
Na początku osoby decydujące się na te małe elektrownie otrzymywały naprawdę niewielkie wsparcie. Pierwsza edycja programu „Mój Prąd” to była dopłata rzędu 4000 zł, podczas gdy instalacje kosztowały dwa razy tyle. Byli to absolutni prekursorzy. I w mojej ocenie byli traktowani jako nieszkodliwi pasjonaci, którzy nie spowodują większych strat w bilansach dużych spółek energetycznych. Dla tych spółek my, prosumenci – bo ja też nim jestem – stanowimy dziś dużą konkurencję.
W 2013 roku mieliśmy w Polsce może około 5 MW mocy w fotowoltaice. Dziś mamy 22-24 GW. To jest potężna zmiana. My, mali wytwórcy, stanowimy dziś potężną konkurencję, ale jesteśmy traktowani w sposób, w jaki nie powinniśmy. Powinniśmy być postrzegani jako uzupełnienie całego miksu energetycznego, a nie jako swego rodzaju pasożyt systemu. Bo to jest absolutnie nieprawda. To nie jest właściwa droga.
„[Prosumenci] byli traktowani jako nieszkodliwi pasjonaci, którzy nie spowodują większych strat w bilansach dużych spółek energetycznych. Dla tych spółek my, prosumenci – bo ja też nim jestem – stanowimy dziś dużą konkurencję.”
Czy dzisiaj bycie prosumentem oznacza realne korzyści dla gospodarstwa domowego?
Odpowiada Maciej Borowiak:
System rozliczeń zmienił się już dobrych kilka lat temu, więc moim zdaniem należy o nim zapomnieć i skupić się na tym, co mamy tu i teraz.
Co się zmieniło przez ostatnie lata? Przede wszystkim ceny energii wzrosły – i to dwukrotnie. Również ceny dystrybucji poszły bardzo mocno w górę. Natomiast w tym samym okresie ceny urządzeń bardzo znacząco spadły. Te dwie krzywe – kosztów energii i kosztów technologii – przecięły się.
Zmieniła się też kwestia doboru instalacji fotowoltaicznej. Kiedyś dobierano ją inaczej. Dziś opłacalność jest tym większa, im wyższy mamy poziom autokonsumpcji, czyli bezpośredniego wykorzystania wyprodukowanej energii na własne potrzeby.
Jeżeli dobierzemy instalację tak, aby maksymalnie konsumować jej produkcję w okresie największego nasłonecznienia – czyli od kwietnia do października, kiedy w Polsce mamy najwięcej słońca – to na takim dopasowaniu na pewno skorzystamy. Możemy oczywiście dążyć do pełnego wykorzystania przez cały rok, ale nie każdy jest w stanie idealnie dopasować ten profil. Na przykład, będąc w stolicy i pracując w biurze, trudno o wysoką autokonsumpcję w ciągu dnia. Są jednak grupy – jak przedsiębiorcy, rolnicy czy emeryci – które mogą tę energię wykorzystywać na bieżąco.
Druga kluczowa rzecz, która się wydarzyła, to magazyny energii. Gdybyśmy rozmawiali trzy lata temu, mówilibyśmy o pierwszych, pionierskich instalacjach w Polsce, które powstawały głównie ze względu na dostępność i wciąż wysokie ceny tych urządzeń. Dziś rozmawiamy o tym, że w Polsce mamy już około stu tysięcy zainstalowanych magazynów.
Z czego to wynika? Przede wszystkim ceny magazynów spadły i stały się dużo bardziej dostępne. Dzięki temu energię, której nie wykorzystamy od razu, możemy zmagazynować i korzystać z niej, gdy słońca nie ma. W zimie taki magazyn może służyć jako swoisty ekonomiczny bufor. Można go ładować, korzystając na przykład z taryf dynamicznych, w okresach niskich cen, a odbierać energię, gdy ceny są wysokie. Ale nawet na tradycyjnych taryfach, jak G12 czy G12W, można prowadzić taką ekonomiczną buforowanie.
„Jeżeli dobierzemy instalację tak, aby maksymalnie konsumować jej produkcję w okresie największego nasłonecznienia – czyli od kwietnia do października, kiedy w Polsce mamy najwięcej słońca – to na takim dopasowaniu na pewno skorzystamy.”
W rozmowie Maciej Borowiak opowiada również o swoim domie, wybudowanym w technologii szkieletowej. Dom ten jest w pełni ekologiczny, ergonomiczny i ekonomiczny i wykorzystuje różne dostępne technologie. Słuchaj drugiego odcinka podcastu Impuls, żeby dowiedzieć się więcej:
Rozmowa zaczyna się w 28:30 minucie 2. odcinka podcastu.
____
„Impuls” to podcast, z którego dowiesz się więcej o transformacji energetycznej. W Electrum tworzymy jej technologiczne podstawy, ale wiemy, że sukces zależy także od komunikacji i edukacji. Razem z czołowymi ekspertami dogłębnie analizujemy ten proces, obalamy mity i prezentujemy realne rozwiązania. Mamy nadzieję, że nasza seria dotrze do szerokiego grona odbiorców – w końcu transformacja jest sprawą nas wszystkich.
W Electrum wspólnie z Polityką Insight tworzymy „Impuls”, 6-odcinkową serię podcastów o transformacji energetycznej. Dominik Brodacki, szef działu energetycznego Polityki Insight, rozmawia z uznanymi ekspertkami i ekspertami, omawiając kluczowe wyzwania, szanse i kierunki zmian w polskiej i europejskiej transformacji energetycznej.
W pierwszym odcinku – opublikowanym 22 grudnia 2025 roku – zaproszonym gościem jest dr hab. Inż. Arkadiusz Węglarz, Profesor na Wydziale Inżynierii Lądowej Politechniki Warszawskiej, Doradca Zarządu ds. Gospodarki Niskoemisyjnej w Krajowej Agencji Poszanowania Energii S.A., Wiceprezes Zarządu Zrzeszenia Audytorów Energetycznych.
W rozmowie padają odpowiedzi na pytania takie jak:
Czym jest i jak powinna być definiowana transformacja energetyczna?
Po co jest nam potrzebna transformacja energetyczna?
Czy i komu się ona opłaca?
Jakie są największe sukcesy i porażki transformacji w Polsce?
Jakie są największe szanse rozwojowe dla Polski?
Dlaczego poparcie społeczne dla zmian związanych z transformacją energetyczną spada?
Niniejszy tekst jest zarówno uzupełnieniem tej rozmowy, jak i przytoczeniem najważniejszych wypowiedzi prof. Węglarza. Zachęcamy zarówno do odsłuchu odcinka, jak i do lektury.
Czym jest transformacja energetyczna?
Transformacja energetyczna to kompleksowy, globalny proces głębokich i nieodwracalnych zmianw sposobie wytwarzania, dystrybucji oraz zużycia energii.
Obejmuje ona sferę technologiczną, gospodarczą i społeczną, a jej istotą jest odejście od wysokoemisyjnego modelu opartego na paliwach kopalnych – takich jak węgiel, ropa naftowa czy gaz ziemny – na rzecz odnawialnych źródeł energii (OZE) oraz technologii nisko- i zeroemisyjnych, w tym zielonego wodoru i energetyki jądrowej.
Celem transformacji jest redukcja emisji i ograniczenie presji na zasoby naturalne poprzez budowę zrównoważonego systemu energetycznego, który funkcjonuje w harmonii ze środowiskiem i odpowiada na wyzwania klimatyczne współczesnego świata.
To ogromne wyzwanie, a sieć wątków wchodzących w obszar transformacji energetycznej nie jest możliwa do opisania w pojedynczym tekście. Warto jednak mieć na uwadze pewne podstawowe aspekty transformacji – sprawdzone fakty, które można w łatwy sposób zweryfikować:
Głównym celem politycznym, zwłaszcza w Unii Europejskiej, jest osiągnięcie pełnej neutralności klimatycznej do 2050 roku w celu powstrzymania globalnego wzrostu temperatury.
Transformacja ma również na celu uniezależnienie państw od importu surowców energetycznych, zwłaszcza z kierunków niepewnych politycznie, co stało się priorytetem po agresji Rosji na Ukrainę.
Proces ten zakłada m.in. powszechniejsze korzystanie z energii elektrycznej zamiast bezpośredniego spalania paliw w transporcie (pojazdy elektryczne), przemyśle (paliwa odnawialne) oraz ogrzewnictwie (pompy ciepła).
System energetyczny zmienia się z modelu opartego na dużych, centralnie sterowanych elektrowniach w kierunku energetyki rozproszonej, gdzie energię produkują miliony prosumentów oraz lokalne społeczności energetyczne.
Kluczowym elementem jest zmniejszenie ogólnego zużycia energii poprzez m.in. głęboką termomodernizację budynków oraz wdrażanie nowoczesnych, energooszczędnych technologii w przemyśle.
Jako przedsięwzięcie o charakterze rewolucji technologicznej, musi ona uwzględniać aspekty społeczne, tak aby nie zostawiać „nikogo z tyłu”. Oznacza to m.in. wsparcie dla regionów górniczych w tworzeniu nowych miejsc pracy oraz ochronę osób zagrożonych ubóstwem energetycznym.
W polskich warunkach transformacja oznacza m.in. konieczność zastąpienia wyeksploatowanych bloków węglowych nowymi mocami w OZE i atomie, co wymaga ogromnych nakładów inwestycyjnych szacowanych na setki miliardów złotych.
Dlaczego w obliczu transformacji energetycznej jednym z problemów jest dezinformacja?
Dezinformacja oraz brak spójnej komunikacji stanowią jedne z najpoważniejszych barier dla powodzenia transformacji energetycznej – proces ten wymaga nie tylko zmian technologicznych, ale przede wszystkim szerokiej akceptacji społecznej.
Jeśli chodzi o Polskę, dyskusja o transformacji często koncentruje się wyłącznie na zamykaniu kopalń i elektrowni węglowych, co budzi lęk i opór. Brak rzetelnej informacji o korzyściach płynących z nowych technologii sprawia, że społeczeństwo może wywierać presję na rządzących, aby wstrzymać lub zatrzymać cały proces. W obiegu funkcjonuje wiele mitów, które skutecznie podsycają społeczne niepokoje.
💡To m.in. dlatego tworzymy „Impuls” – żeby rozdzielić fakty od mitów i wyposażyć odbiorców w podstawową siatkę pojęciową, która pozwoli na pewniejsze poruszanie się po zagadnieniach związanych z transformacją.
Co możemy uznać za dotychczasowy sukces transformacji energetycznej?
Odpowiada: prof. Arkadiusz Węglarz.
Kluczowym sukcesem transformacji energetycznej jest fotowoltaika prosumencka. Niestety, równolegle ujawnia się tu także jedna z największych porażek. Sieci elektroenergetyczne nie są przygotowane na taką skalę transformacji ani na lokalne bilansowanie energii.
Brałem udział w pracach nad całym zestawem regulacji dotyczących klastrów energii i poświęciliśmy na to bardzo dużo czasu. Mam jednak wrażenie, że ta koncepcja nie została do końca zrozumiana. Ludzie częściej skłanialiby się ku idei spółdzielni energetycznych, choć i ona przebija się zbyt wolno.
Kluczowe jest, aby prosumenci rozumieli swoją rolę – że chodzi przede wszystkim o zaspokojenie własnych potrzeb energetycznych, a dopiero w dalszej kolejności o zagospodarowanie nadwyżek.
Biorąc pod uwagę warunki klimatyczne w Polsce, lokalnie dostępne odnawialne źródła energii to przede wszystkim wiatr i fotowoltaika, co naturalnie narzuca się w kontekście elektroenergetyki. Wciąż jednak pozostaje wyzwanie związane z ciepłem i chłodem.
Oczywiście należy uwzględnić również paliwa, ponieważ transformację trzeba traktować bardzo szeroko. Nie dotyczy ona wyłącznie elektroenergetyki ani tylko szeroko pojętego ogrzewnictwa, lecz także zmiany paliw w rolnictwie i innych sektorach. Kluczowe jest powiązanie tych obszarów i uzupełnienie ich o gospodarkę o obiegu zamkniętym – dopiero wtedy otrzymujemy pełny obraz.
Tymczasem często skupiamy się na wycinkach, nie pokazując ludziom całości, co – moim zdaniem – prowadzi do wypalania tematu. Zamiast tego powinniśmy przede wszystkim jasno komunikować korzyści: najpierw indywidualne, potem lokalne i samorządowe, następnie krajowe, a w konsekwencji również globalne.
„Często skupiamy się na wycinkach, nie pokazując ludziom całości”
Jak zdefiniować transformację energetyczną?
Odpowiada: prof. Arkadiusz Węglarz.
Transformacja energetyczna to każda zmiana w pozyskiwaniu, wytwarzaniu, przesyle, dystrybucji i zużyciu energii. W bardzo ogólnym, społecznym wymiarze jest to odejście od pewnych nośników energii [takich jak paliwa kopalne], choć – moim zdaniem – jest to kwestia wtórna.
Najpierw bowiem trzeba ograniczyć zużycie energii, ponieważ najtańsza energia to ta, która nie została zużyta.
Dlatego uważam, że powinniśmy zacząć niejako od końca, czyli od zużycia energii – od efektywności energetycznej. Od zmniejszenia nakładów energii na ogrzewanie mieszkania, na wyprodukowanie bułki chleba czy na przejazd autobusem.
Dopiero później, krok po kroku, można bilansować system i zwiększać sprawność poszczególnych procesów, aby na końcu odpowiedzieć sobie na pytanie, z jakich nośników energii powinniśmy korzystać.
„Najtańsza energia to ta, która nie została zużyta”.
Co jest największym zaniedbaniem transformacji energetycznej?
Odpowiada: prof. Arkadiusz Węglarz.
Największym zaniedbaniem w każdej transformacji jest brak odpowiedniego przygotowania ludzi. Nie wchodzę w politykę – zawsze występuję w roli eksperta technicznego – ale z perspektywy obserwatora mam wrażenie, że w Polsce wciąż nie potrafimy wystarczająco dobrze pracować z odbiorcami zmian. Zamiast stopniowo przygotowywać ludzi na nowe rozwiązania, często wprowadzamy je gwałtownie, poprzez twarde regulacje, co prowadzi do niepotrzebnych napięć i dramatycznych reakcji.
Dobrym przykładem była pierwsza wersja dyrektywy dotyczącej charakterystyki energetycznej budynków. Odbierałem wówczas wiele telefonów od znajomych, którzy pytali, czy to prawda, że posiadanie budynku o określonej klasie energetycznej uniemożliwi jego wynajem czy sprzedaż. Ten strach bardzo szybko „spalił” społeczne podejście do tematu, mimo że w większości przypadków takie rozwiązania mają charakter dobrowolny i rynkowy.
Zbyt silne wejście polityki w proces transformacji sprawiło, że stała się ona tematem kontrowersyjnym i wywołującym ostre podziały.
Przypomina mi to opisywaną przed laty przez Billa McKibbena niewidzialność katastrofy klimatycznej – ludzie słyszą, że kryzys istnieje i że świat ma się radykalnie zmienić, ale nie doświadczyli jego skutków w sposób bezpośredni. W efekcie opowiadamy im wizję przyszłości, w którą trudno uwierzyć, jeśli nie jest ona namacalnie weryfikowalna.
„W Polsce wciąż nie potrafimy wystarczająco dobrze pracować z odbiorcami zmian.”
Transformacja energetyczna jako projekt gospodarczy
Opowiada: prof. Arkadiusz Węglarz.
Przez lata transformacja była przede wszystkim projektem gospodarczym – takie są też jej korzenie w politykach Unii Europejskiej. Europejski Zielony Ład sprawił jednak, że stała się ona projektem politycznym i geopolitycznym, wpisanym w DNA Wspólnoty oraz program polityczny nowej Komisji Europejskiej.
Dziś coraz częściej mówimy więc nie tylko o transformacji energetycznej, ale o transformacji energetyczno-klimatycznej.
Kluczowym parametrem stał się bowiem wymiar klimatyczny – co wyraźnie widać choćby w pakiecie „Fit for 55”, którego głównym celem jest redukcja emisji CO₂ o 55%.
Dopiero w dalszej kolejności pojawiają się kwestie efektywności energetycznej oraz zwiększania udziału odnawialnych źródeł energii.
W innych politykach punkt ciężkości bywa rozłożony inaczej – akcentuje się na przykład ilość energii wytwarzanej lokalnie z czystych źródeł. Jednak z perspektywy Unii Europejskiej nadrzędnym parametrem pozostaje klimat. I właśnie tu zaczyna się problem: część osób nie tyle nie wierzy w zmianę klimatu, ile myli ją z bieżącymi zjawiskami pogodowymi. Dlatego zawsze podkreślam potrzebę rozróżnienia między pogodą a klimatem.
„Część osób nie tyle nie wierzy w zmianę klimatu, ile myli ją z bieżącymi zjawiskami pogodowymi.”
Klimat czy pogoda? ⛅
Zjawisko mylenia długofalowych zmian klimatu z bieżącymi zjawiskami pogodowymi wynika w dużej mierze z niezaspokojonej potrzeby dostarczenia społeczeństwu rzetelnej informacji na temat mechanizmów globalnego ocieplenia, jak i z braków w edukacji ekologicznej.
Podczas gdy pogoda odnosi się do stanów chwilowych, zmiany klimatu to procesy zachodzące w skali makro, które w Polsce objawiają się m.in. poprzez wzrost średniej rocznej temperatury powietrza oraz zwiększoną częstotliwość zjawisk ekstremalnych, takich jak silne wiatry czy opady nawalne.
Ludzie często oceniają stan klimatu przez pryzmat jednostkowych wydarzeń (bądź ich brak), co bez odpowiedniej wiedzy może prowadzić do błędnych wniosków na temat globalnych trendów.
Braki w wiedzy są wykorzystywane do szerzenia fałszywych narracji, które zniekształcają obraz rzeczywistości w sektorze energetycznym i klimatycznym.
„Impuls” to podcast, z którego dowiesz się więcej o transformacji energetycznej. W Electrum tworzymy jej technologiczne podstawy, ale wiemy, że sukces zależy także od komunikacji i edukacji. Razem z czołowymi ekspertami dogłębnie analizujemy ten proces, obalamy mity i prezentujemy realne rozwiązania. Mamy nadzieję, że nasza seria dotrze do szerokiego grona odbiorców – w końcu transformacja jest sprawą nas wszystkich.
Zapraszamy na specjalną, dedykowaną serii Impuls podstronę, na której można znaleźć wszystkie odcinki:
Magazynowanie energii jest jednym z kluczowych elementów transformacji energetycznej – pozwala bowiem w pełni i efektywnie wykorzystać potencjał odnawialnych źródeł energii w systemie elektroenergetycznym.
Produkcja energii z OZE, zwłaszcza z wiatru i słońca, ma charakterzmienny. Wynika to wprost z jej zależności od warunków pogodowych oraz pór dnia i roku. W efekcie w systemie pojawiają się zarówno okresowe nadwyżki energii, jak i momenty jej niedoboru, co utrudnia bilansowanie sieci i utrzymanie stabilnych dostaw.
Właśnie dlatego tak istotną rolę odgrywają technologie magazynowania energii. To one umożliwiają gromadzenie nadwyżek w chwilach wysokiej produkcji i ich wykorzystanie wtedy, gdy zapotrzebowanie przewyższa bieżące wytwarzanie. Obecnie rozwijanych i wdrażanych jest kilka takich rozwiązań – od magazynów opartych na bateriach litowo-jonowych po elektrownie szczytowo-pompowe.
W niniejszym artykule skupiamy się jednak na jednej, szczególnie obiecującej technologii, która może odegrać ważną rolę w niskoemisyjnej przyszłości systemu energetycznego. Jest nią magazynowanie chemiczne oparte na zielonym wodorze.
💊W największym skrócie: zielony wodór, wytwarzany w procesie elektrolizy zasilanej energią odnawialną, pozwala przekształcić energię elektryczną w nośnik chemiczny, który nadaje się do długoterminowego magazynowania i dalszego wykorzystania w różnych sektorach gospodarki.
Wodór pełni obecnie istotną rolę jako surowiec i reagent (odczynnik), a jego zużycie jest silnie skoncentrowane w konkretnych sektorach gospodarki. Główne obszary to rafinacja ropy naftowej (procesy hydroodsiarczania i hydrokrakingu), produkcja chemikaliów (głównie amoniaku i metanolu) oraz metalurgia (jako czynnik redukujący w produkcji stali metodą DRI – Direct Reduced Iron).
Jak podaje wiele źródeł, w tym raport Global Hydrogen Review 2024, niemal cała obecna produkcja (ok. 99%) opiera się na paliwach kopalnych (ten wodór umownie nazywany jest wodorem szarym). Oznacza to znaczne emisje CO2 do atmosfery – około 9-10 kg emisji CO2 na każdy kg wyprodukowanego wodoru.
Jeśli chodzi o systemy elektroenergetyczne, rola wodoru jest obecnie marginalna i odpowiada za mniej niż 0,2% globalnego wytwarzania energii (to również dane z Global Hydrogen Review 2024), przy czym w energetyce najczęściej wykorzystuje się gazy mieszane z procesów przemysłowych, a nie czysty wodór.
W przyszłości rola wodoru w energetyce może się zwiększyć właśnie dzięki wykorzystaniu go jako magazynu energii i stabilizatora sieci w technologii Power-to-Gas (więcej w akapicie: Rola zielonego wodoru w stabilizacji systemu energetycznego Power-to-Gas).
Umożliwi on zagospodarowanie nadwyżek z odnawialnych źródeł energii oraz wielkoskalowe i sezonowe magazynowanie energii, co jest nieosiągalne dla tradycyjnych, wspomnianych na początku tekstu baterii. Dlatego dzisiaj z perspektywy energetyki to przede wszystkim przyszłe narzędzie do bilansowania systemów opartych na energii słonecznej i wiatrowej.
Skąd bierze się wyjątkowa rola zielonego wodoru jako magazynu energii?
Wyjątkowa rola wodoru wynika przede wszystkim z jego odmiennej natury w porównaniu z energią elektryczną. W przeciwieństwie do niej wodór nie jest przepływem elektronów, lecz chemicznym nośnikiem energii opartym na cząsteczkach. Ta różnica sprawia, że w niektórych zastosowaniach wodór lepiej odpowiada na potrzeby systemu energetycznego – choć w wielu innych przypadkach to bezpośrednia elektryfikacja pozostaje rozwiązaniem bardziej efektywnym.
Energia chemiczna od dekad odgrywa kluczową rolę w gospodarce, ponieważ umożliwia stabilne magazynowanie i transport energii w dużej skali. W tej formie funkcjonują dziś paliwa kopalne – ropa naftowa, węgiel czy gaz ziemny – a także biomasa.
Nośniki chemiczne mogą być przechowywane przez długi czas, transportowane na duże odległości, również drogą morską, oraz wykorzystywane w procesach wymagających bardzo wysokich temperatur. Co istotne, łatwo integrują się z istniejącą infrastrukturą i modelami biznesowymi, które powstały wokół paliw kopalnych.
Wodór wnosi do tego systemu dodatkową elastyczność. Dzięki swojej strukturze chemicznej może być łączony z innymi pierwiastkami, takimi jak azot czy węgiel, tworząc nośniki energii łatwiejsze w magazynowaniu i transporcie – na przykład amoniak czy paliwa syntetyczne. Jednocześnie może pełnić rolę surowca procesowego w przemyśle chemicznym i ciężkim, zastępując emisyjne rozwiązania i realnie przyczyniając się do redukcji emisji gazów cieplarnianych.
💡 To właśnie ta wielofunkcyjność – zdolność do magazynowania energii, pełnienia roli paliwa oraz surowca procesowego – sprawia, że zielony wodór zajmuje dziś wyjątkowe miejsce w debacie o dekarbonizacji gospodarki. Łączy światy energetyki i przemysłu, oferując rozwiązania tam, gdzie sama elektryfikacja nie wystarcza, i otwierając drogę do głębokiej redukcji emisji w skali całego systemu.
Rola zielonego wodoru w stabilizacji systemu energetycznego (Power-to-Gas)
Technologia Power-to-Gas (P2G) wpisuje się w szerszą opowieść o tym, jak radzić sobie z nadwyżkami energii w systemie opartym na odnawialnych źródłach. Jej istotą jest przekształcanie energii elektrycznej – wytwarzanej w momentach wysokiej produkcji z wiatru lub słońca – w gazowe nośniki energii. Dzięki temu energia, która w innym przypadku zostałaby ograniczona lub utracona, może zostać „zatrzymana” i wykorzystana później, gdy zapotrzebowanie ponownie wzrośnie.
W praktyce Power-to-Gas oznacza przede wszystkim produkcję zielonego wodoru w procesie elektrolizy zasilanej nadwyżkową energią elektryczną. Na dalszym etapie wodór ten może zostać również przekształcony w metan syntetyczny, co dodatkowo zwiększa możliwości jego magazynowania i wykorzystania w istniejącej infrastrukturze gazowej. Tak powstałe nośniki energii charakteryzują się wysoką wartością energetyczną i dobrze nadają się do długoterminowego przechowywania.
Szeroko wdrażane rozwiązania P2G pozwolą nie tylko zagospodarować nadwyżki energii z OZE – a w przyszłości również z energetyki jądrowej – lecz także będą w stanie połączyć ze sobą dotychczas odrębne segmenty systemu energetycznego. Wracamy tu do wspomnianej przed chwilą elastyczności – integracja systemu elektroenergetycznego z gazowym zwiększa elastyczność całego układu i wspiera jego stabilną pracę w warunkach rosnącego udziału źródeł odnawialnych.
💡 Gdy w sieci pojawia się więcej zielonej energii, niż jest w danej chwili potrzebne, zamiast ograniczać produkcję, energia ta może zasilić elektrolizery. Wytworzony wodór trafia do magazynów, a następnie – w zależności od potrzeb – do przemysłu, transportu lub energetyki. W ten sposób wodór pełni rolę długoterminowego i sezonowego, magazynu energii. Właśnie dlatego w przyszłym, niskoemisyjnym systemie energetycznym technologie OZE, magazyny energii, infrastruktura przesyłowa i zielony wodór będą tworzyć wzajemnie powiązany ekosystem, w którym wodór stanie się jednym z kluczowych elementów zapewniających elastyczność i bezpieczeństwo dostaw.
Wielkoskalowe i długoterminowe magazynowanie zielonego wodoru
W przeciwieństwie do baterii litowo-jonowych, które zapewniają magazynowanie krótkoterminowe (od kilku minut do kilku dni), wodór nadaje się do magazynowania energii w perspektywie średnio- i długoterminowej (czyli sezonowej), co będzie niezbędne w systemach zdominowanych przez OZE. W gruncie rzeczy oznacza to m.in. to, że zielony wodór może magazynować letnie nadwyżki energii słonecznej, aby wykorzystać ją w zimie.
Jak czytamy w Vademecum wodorowym SES Hydrogen, istotną przewagą wodoru nad innymi nośnikami energii jest możliwość przechowywania energii przez wiele miesięcy bez istotnych strat, poprzez konwersję energii elektrycznej na wodór w procesie elektrolizy, a następnie jego sprężenie i magazynowanie w odpowiednich zbiornikach. Zmagazynowany wodór może zostać ponownie przekształcony w energię elektryczną – na przykład z wykorzystaniem ogniw paliwowych – w momentach szczytowego zapotrzebowania, przy czym całkowita sprawność tego procesu zależy od zastosowanej technologii.
Skoro zielony wodór umożliwia magazynowanie energii w skali miesięcy, a nawet całych sezonów, kluczowe staje się pytanie o skalę i sposób jego przechowywania. Tradycyjne zbiorniki naziemne – choć sprawdzą się w zastosowaniach lokalnych i demonstracyjnych – szybko napotykają ograniczenia kosztowe, przestrzenne i bezpieczeństwa, gdy mówimy o ilościach odpowiadających potrzebom systemu elektroenergetycznego.
Aby w pełni wykorzystać potencjał wodoru jako wielkoskalowego magazynu energii, konieczne są rozwiązania zdolne pomieścić bardzo duże wolumeny przy relatywnie niskich kosztach i wysokim poziomie bezpieczeństwa. W tym kontekście naturalnym kierunkiem rozwoju staje się podziemne magazynowanie wodoru, oparte na strukturach geologicznych, które od lat wykorzystywane są do magazynowania gazu ziemnego i innych surowców energetycznych.
Podziemne magazynowanie wodoru
Magazynowanie wodoru może odbywać się w naturalnych lub sztucznie utworzonych strukturach geologicznych, które ze względu na skalę są znacznie tańsze i efektywniejsze niż zbiorniki naziemne. Obecnie najbardziej dojrzałą i rozpowszechnioną technologią podziemnego magazynowania wodoru (ang. Underground Hydrogen Storage, UHS) są kawerny solne.
Te puste przestrzenie w złożach soli kamiennej, powstałe w wyniku naturalnych procesów lub poprzez kontrolowane ługowanie podziemnych pokładów soli, oferują unikalną kombinację nieprzepuszczalności, stabilności geomechanicznej i zdolności do samouszczelniania mikropęknięć pod wpływem ciśnienia.
Podziemne magazynowanie wodoru znajduje się w fazie intensywnego rozwoju, choć praktyczne doświadczenia przemysłowe są wciąż ograniczone do kilku lokalizacji. Czysty wodór jest bezpiecznie magazynowany w kawernach solnych m.in. w Teessidew Wielkiej Brytanii (od 1972 r.) oraz w Moss Bluff i Clemens w USA (od lat 80. XX wieku).
Wiele krajów prowadzi zaawansowane prace nad UHS. W Niemczech np. realizowany był projekt H2STORE, badający reaktywność minerałów w kontakcie z wodorem, a w Hiszpanii projekt HyUnder oceniał potencjał magazynowania na dużą skalę w Europie.
Dobrą informacją jest to, że Polska posiada korzystne uwarunkowania geologiczne do podziemnego magazynowania wodoru, co wpisuje się w założenia krajowej polityki energetycznej dążącej do bezpieczeństwa dostaw i niskoemisyjności.
Instytut Nafty i Gazu, Państwowy Instytut Geologiczny oraz inne instytucje badają warunki geologiczne pod kątem stabilności przyszłych magazynów. W 2024 roku Państwowa Służba Geologiczna rozpoczęła projekt o nazwie „Wpływ zmienności litologicznej w obrębie pokładu najstarszej soli kamiennej na obszarze Wyniesienia Łeby na geomechaniczną stabilność projektowanych podziemnych magazynów wodoru”. Przedsięwzięcie jest finansowane przez Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej i potrwa do 30 września 2026 r.
💡 Jak podaje raport Zielony wodór z OZE, pojedyncza kawerna o objętości 200 tys. m 3 może pomieścić ok. 2200–2400 ton wodoru, co odpowiada ok. 82,5 GWh energii.
Zielony wodór jako magazyn energii i pomost między energetyką, przemysłem i mobilnością
Zielony wodór stopniowo wyłania się jako uniwersalny element przyszłego systemu energetycznego – nośnik, który łączy potrzeby energetyki, przemysłu i transportu w tych obszarach, gdzie bezpośrednia elektryfikacja okazuje się niewystarczająca.
Jego znaczenie rośnie szczególnie w sektorach określanych jako trudne do dekarbonizacji, wymagających dużych ilości energii, wysokich temperatur lub dużego zasięgu i elastyczności.
Dzięki swoim właściwościom fizykochemicznym wodór dobrze sprawdza się w transporcie ciężkim i długodystansowym, a jednocześnie pełni rolę zeroemisyjnego paliwa i surowca procesowego w przemyśle chemicznym i hutniczym.
Jako chemiczny nośnik energii może być również przekształcany w inne formy – takie jak amoniak czy paliwa syntetyczne – co ułatwia jego magazynowanie i transport oraz otwiera drogę do międzynarodowego obrotu czystą energią.
W ten sposób wodór nie tylko będzie coraz bardziej wspierał dekarbonizację poszczególnych sektorów, lecz także zepnie je w jeden, bardziej elastyczny i odporny system, w którym kluczową rolę odegra możliwość wielkoskalowego i długoterminowego magazynowania energii.
Co warto wiedzieć o dzierżawie ziemi pod instalację fotowoltaiczną?
Posiadasz grunt i zastanawiasz się, czy dzierżawa ziemi pod fotowoltaikę lub magazyn energii to dobry pomysł?
A może chcesz wydzierżawić ziemię od kogoś, żeby zainwestować w instalację fotowoltaiczną?
W tym poradniku omówimy wszystkie istotne aspekty zarówno z perspektywy właściciela ziemi, jak i inwestora szukającego odpowiedniej działki.
Dla posiadaczy ziemskich
Ile można zarobić na dzierżawie ziemi pod fotowoltaikę?
Działka fotowoltaiczna może przynosić różne zyski w zależności od takich czynników jak:
lokalizacja nieruchomości względem infrastruktury technicznej,
obowiązujące przepisy prawne i regulacje dotyczące energetyki odnawialnej na danym terenie.
Zarobki z 1 ha przeznaczonego na budowę farmy są więc mocno uzależnione od indywidualnej sytuacji i podlegają negocjacjom.
Jak ocenić potencjał swojego gruntu pod farmę PV?
Inwestycja fotowoltaiczna to przedsięwzięcie, które musi zostać poprzedzone szeregiem analiz. Samodzielna ocena wymaga nakładu czasowego i obszernej wiedzy, dlatego zachęcamy do kontaktu.
Analizie podlega m.in:
ukształtowanie terenu,
struktura klasoużytków,
dostępność infrastruktury, np. dróg dojazdowych,
występowanie obiektów kolizyjnych ograniczających możliwości realizacji farmy PV, takich jak pasy technologiczne infrastruktury technicznej, obszary zadrzewione, oczka wodne,
lokalizacja względem infrastruktury OSD / OSP,
lokalizacja względem form prawnych form ochrony przyrody,
aspekty prawne, np. związane z własnością czy planami zagospodarowania przestrzennego,
poziom nasłonecznienia.
Kluczowe elementy umowy dzierżawy gruntu pod fotowoltaikę
Umowa dzierżawy gruntu pod fotowoltaikę obejmuje szereg istotnych punktów, które powinny być dokładnie uregulowane, aby zapewnić klarowność i bezpieczeństwo obu stronom umowy. Oto najważniejsze z nich:
Określenie przedmiotu umowy
To dokładne określenie numerów ewidencyjnych oraz numerów ksiąg wieczystych nieruchomości lub ich części, które będą dzierżawione pod instalację fotowoltaiczną. Należy dokładnie określić jego powierzchnię wyrażając ją z dokładnością do 1m2. Ponad to przedmiot dzierżawy zostaje również przedstawiony na załączniku graficznym stanowiącym odwzorowanie jego granic na podkładzie mapy zasadniczej/ewidencyjnej lub ortofotomapy.
Czas trwania umowy
Określenie czasu, na jaki zawierana jest umowa dzierżawy gruntu. W przypadku instalacji fotowoltaicznych, umowy są długoterminowe. Umowę dzierżawy można zawrzeć na czas określony, jednak nie przekraczający 30 lat.
Wysokość i sposób ustalania czynszu dzierżawnego
Wysokość czynszu dzierżawnego zależna jest od uzgodnionej w drodze negocjacji stawki wyrażonej w zł/ha/rok oraz dzierżawionej powierzchni wyrażonej w ha (hektar).
Modele płatności i struktury finansowe
Jednym z kluczowych elementów przy wydzierżawianiu gruntu pod farmę fotowoltaiczną jest ustalenie modelu płatności. Elementy istotne do określenia w umowie dzierżawy, to:
okresy płatności czynszu (roczny, półroczy, kwartalny) oraz jego opłacanie z dołu lub z góry,
zasady corocznej waloryzacji czynszu,
płatności dodatkowe,
kwestie formalno-rachunkowe.
Dzierżawa gruntu pod farmę fotowoltaiczną, a czynsz inicjalny i postojowy
Czynsz inicjalny w umowach dzierżawy gruntów jest opłatą, którą dzierżawca (np. firma energetyczna) płaci właścicielowi nieruchomości w okresie od dnia zawarcia umowy dzierżawy do dnia rozpoczęcie budowy.
Czynsz postojowy jest regularną opłatą, którą dzierżawca płaci właścicielowi nieruchomości począwszy od dnia rozpoczęcia budowy przez cały okres jej trwania.
Prawa i obowiązki stron umowy
Sprecyzowanie praw i obowiązków dotyczy zarówno dzierżawcy, jak i wydzierżawiającego. Do najistotniejszych tego typu kwestii należą:
Zakres inwestycji, która może zostać zrealizowana na dzierżawionej nieruchomości.
Zakres działań, jakie w ramach umowy może podjąć dzierżawca oraz działań, których podjąć nie może.
Zakres działań, których wydzierżawiający nie może podejmować, gdyż mogą one wpłynąć negatywnie na inwestycję (głównie jej produktywność).
Zdefiniowanie czynników, których wystąpienie pozwoli stronom wypowiedzieć umowę.
Przepisy dotyczące dzierżawy ziemi pod instalacje fotowoltaiczne
W polskiej legislacji powszechnie występują akty prawne, które znacznie ograniczają możliwość wykorzystania nieruchomości. Wśród nich należy wymienić zapisy traktujące między innymi o:
Klasie gruntu – najlepsze będą grunty klasy V, VI, a także IV. Grunty klasy I-III podlegają ochronie, podobnie jak grunty klasy Ls.
Pochodzeniu gruntu – najlepszymi będą grunty pochodzenia mineralnego. Grunty pochodzenia organicznego podlegają ochronie.
Niezbywalność i nieoddawalność nieruchomości w terminie do 5 lat od jej nabycia.
Ponadto, należy wspomnieć również o aktach prawa miejscowego, tj. miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego, w którym nierzadko wprowadzane są zapisy całkowicie zakazujące zabudowy czy też ograniczające je do ściśle określonego typu zabudowy i jej funkcji. Istotne zapisy mogą również wystąpić w Księgach wieczystych, gdzie z zabudowy zostają wyłączone nieruchomości lub ich części objęte służebnością przesyłu i przechodu oraz nieruchomości obciążone wysoką hipoteką.
Działka pod fotowoltaikę a podatek od dzierżawy
O tym, czy do przychodu z dzierżawy gruntu rolnego będzie mieć zastosowanie podatek dochodowy od osób fizycznych, rozstrzyga to, na jaki cel odbywa się dzierżawa gruntu. Jeżeli jest to cel rolniczy, wynagrodzenie za dzierżawę nie podlega opodatkowaniu podatkiem dochodowym. Jeśli natomiast mamy do czynienia z celem nierolniczym (np. dzierżawa gruntu pod instalacje paneli słonecznych), to w takim przypadku rolnik jest zobowiązany do zapłaty podatku dochodowego.
Podatek dochodowy od osób fizycznych (PIT)
Dzierżawa gruntu do końca 2022 roku była opodatkowana według zasad ogólnych w oparciu o skalę podatkową określoną przez ustawę o PIT. Od 2023 roku dzierżawa gruntu jest opodatkowana tak samo jak najem prywatny, czyli w formie ryczałtu od przychodów ewidencjonowanych.
W roku 2024 stawka ryczałtu od przychodów z dzierżawy wynosi: 8,5% do kwoty 100.000 zł; od nadwyżki ponad tę kwotę ryczałt od przychodów ewidencjonowanych wynosi 12,5% przychodów.
Podatek dochodowy od osób prawnych (CIT)
Podmioty prawne, takie jak spółki kapitałowe czy inne formy prawne, które uzyskują dochody z dzierżawy ziemi pod farmę fotowoltaiczną, podlegają opodatkowaniu podatkiem dochodowym od osób prawnych (CIT).
Stawka podatku CIT co do zasady wynosi obecnie 19% od dochodów przed opodatkowaniem. Spółki zaliczone do małych podatników oraz rozpoczynające działalność mogą skorzystać z obniżonej 9% stawki podatku dochodowego od osób prawnych.
Dzierżawa na cele nierolnicze a podatek od nieruchomości
Dzierżawa gruntu rolnego na cele nierolnicze powoduje, że przestaje on podlegać podatkowi rolnemu, a zaczyna podlegać dużo wyższemu podatkowi od nieruchomości w takim zakresie, w jakim grunt jest zajęty na cele prowadzonej działalności gospodarczej.
Dzierżawa gruntu pod magazyn energii – co warto wiedzieć?
Grunt można wydzierżawić nie tylko pod instalację fotowoltaiczną, lecz także pod magazyn energii, który stanowi istotny element infrastruktury energetycznej. Umożliwia on przechowywanie nadwyżki energii elektrycznej i oddawanie jej do sieci w przypadku zwiększonego zapotrzebowania lub ograniczonej produkcji. Najczęściej dzierżawa dotyczy bateryjnych magazynów energii (BESS), które współpracują z farmami fotowoltaicznymi.
Jak ocenić potencjał swojego gruntu pod magazyn energii?
Podobnie jak w przypadku instalacji PV, najbardziej pożądane są lokalizacje, które:
Znajdują się w pobliżu infrastruktury energetycznej,
Mające uregulowany status prawny,
Posiadające odpowiednie przeznaczenie w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego,
Zapewniają optymalny dojazd techniczny.
Różnice dotyczą natomiast potrzebnej powierzchni – magazyny energii są instalacjami znacznie bardziej kompaktowymi niż farmy fotowoltaiczne. Często zajmują od kilkuset metrów kwadratowych do kilku hektarów. Ponadto mogą one powstawać na przestrzeniach mniej atrakcyjnych dla paneli PV, na przykład w miejscach o niższym poziomie nasłonecznienia. Kluczowy czynnik stanowi bliskość infrastruktury elektroenergetycznej.
Jakie elementy należy uwzględnić w umowie dzierżawy gruntu pod magazyn energii?
Konstrukcja umowy jest w dużej mierze taka sama jak w przypadku farmy fotowoltaicznej, o czym informacje znajdziesz powyżej. Niektóre elementy mogą jednak wymagać odmiennego podejścia, w zależności od indywidualnej sytuacji i ustaleń z inwestorem.
Jak wspomniano, do budowy magazynu energii wymagana jest mniejsza powierzchnia, jednak istotną rolę odgrywają tu takie kwestie jak dostępność dróg dojazdowych, strefy bezpieczeństwa/przeciwpożarowych (Ppoż.), czy też infrastruktury pomocniczej, co również często uwzględnia się w umowie. Dokumentacja może obejmować także zapisy dotyczące późniejszych modyfikacji instalacji, na przykład wymiany baterii czy też zwiększenia mocy.
Dla osób lub firm chcących wydzierżawić grunt od posiadacza ziemi
Jak znaleźć odpowiednią ziemię pod instalację fotowoltaiczną?
Dopasowana do charakteru inwestycji ziemia to klucz do sukcesu. Poszukiwanie działki pod farmę fotowoltaiczną wymaga podjęcia kilku kroków, które mogą mieć decydujący wpływ na sukces całej inwestycji. Kroki zostały opisane w tym artykule w części: Jak ocenić potencjał swojego gruntu pod farmę PV?
Dzierżawa ziemi pod fotowoltaikę lub magazyn energii, a korzyści ekologiczne i promowanie zrównoważonego rozwoju
Dzierżawa ziemi pod instalację PV, oprócz korzyści materialnych, przynosi szereg dobrych zmian w kierunku zrównoważonego rozwoju:
Produkcja czystej energii – instalacje fotowoltaiczne pozwalają na produkcję energii elektrycznej przy użyciu odnawialnych źródeł energii (OZE), co przyczynia się do redukcji emisji gazów cieplarnianych, a także innych zanieczyszczeń powietrza.
Zrównoważony rozwój – inwestycje w fotowoltaikę wspierają cele zrównoważonego rozwoju poprzez zmniejszenie zależności od tradycyjnych źródeł energii, takich jak węgiel. Przyczyniają się do minimalizacji negatywnego wpływu na środowisko naturalne.
Poprawa bezpieczeństwa energetycznego – odnawialne źródła energii, takie jak energia słoneczna, redukują zależność od importu energii oraz zmniejszają ryzyko zakłóceń w dostawach energii.
Długoterminowa stabilność energetyczna – fotowoltaika oferuje długoterminową stabilność energetyczną, dzięki niskim kosztom eksploatacji i przewidywalnym kosztom produkcji energii elektrycznej.
Ochrona zasobów naturalnych – inwestycja w fotowoltaikę przyczynia się do ochrony zasobów naturalnych, takich jak woda i gleba, poprzez ograniczenie eksploatacji surowców nieodnawialnych.
Dodatkowy przychód do budżetu gminy – inwestycja generuje dodatkowe wpływy z tytułu podatku od nieruchomości oraz częściowo z tytułu podatku CIT.
Dzierżawa ziemi pod fotowoltaikę i magazyn energii – podsumowanie
Dzierżawa ziemi rolnej pod farmy fotowoltaiczne lub magazyny energii może generować stabilne dochody. Przed podjęciem decyzji o dzierżawie, konieczna jest dokładna ocena potencjału terenu pod kątem nasłonecznienia, topografii i dostępności infrastruktury. Zawarcie klarownej umowy dzierżawy ziemi jest kluczowe dla zabezpieczenia interesów obu stron. Umowa powinna zawierać zapisy dotyczące wysokości czynszu, okresu trwania umowy, obowiązków stron oraz wszelkich zasad korzystania z terenu.
Dynamiczny rozwój rynku odnawialnych źródeł energii (OZE) powoduje zwiększone zapotrzebowanie na specjalistów od czystych technologii. Rosnącą popularność w naszym kraju zyskują między innymi farmy wiatrowe, czyli wielkopowierzchniowe inwestycje, mające na celu wytwarzanie energii elektrycznej z wykorzystaniem siły wiatru. Pracują w sposób bezemisyjny, dzięki czemu przyczyniają się do redukowania śladu węglowego. Do ich efektywnego funkcjonowania potrzebne jest jednak nie tylko połączenie optymalnych warunków atmosferycznych i odpowiedniej infrastruktury, lecz także specjalistyczne wsparcie osób odpowiadających za zarządzanie, serwis i konserwację tych obiektów.
Dziś skupimy się na pracy technika turbin wiatrowych. Czym dokładnie się zajmuje, ile zarabia i jak znaleźć zatrudnienie w tym zawodzie – odpowiedzi na te pytania znajdziesz w poniższym artykule.
Technik turbin wiatrowych to specjalista odpowiedzialny za konserwację i naprawę elektrowni wiatrowych. Zawód ten odgrywa bardzo ważną rolę w sektorze odnawialnych źródeł energii, a jego znaczenie rośnie wraz z rozwojem energetyki wiatrowej w Polsce i na świecie. W Electrum stale powiększamy nasz zespół techników, mając na uwadze coraz większą ilość realizowanych przez nas projektów w tym zakresie.
W praktyce praca technika turbin wiatrowych obejmuje takie zadania jak:
Przeprowadzanie regularnych przeglądów i prac konserwacyjnych w obrębie turbin, aby zapewnić im bezawaryjne działanie;
Diagnozowanie usterek i szybkie reagowanie na awarie;
Prace instalacyjne – montaż poszczególnych elementów, kabli, systemów sterowania i komponentów mechanicznych;
Testy bezpieczeństwa i pomiary techniczne;
Działania na wysokości – technicy często wspinają się do gondoli turbiny, która znajduje się nawet 100 metrów nad ziemią.
Obowiązki są zatem bardzo zróżnicowane, a zarazem wiążące się z dużą odpowiedzialnością.
Jak wygląda codzienna praca technika turbin wiatrowych?
Technik serwisu turbin wiatrowych zazwyczaj rozpoczyna swoją pracę od porannego zebrania w celu zapoznania wszystkich z aktualną sytuacją na zewnątrz – od tak zwanego toolbox talk. Jest to istotne ze względów bezpieczeństwa – członkowie zespołu powinni posiadać rozeznanie w warunkach pogodowych oraz mieć świadomość prognoz dotyczących na przykład wyładowań atmosferycznych. W ramach porannego briefingu często omawia się również plan pracy na dany dzień, przygotowanie narzędzi oraz weryfikuje ewentualne usterki z poprzedniego dnia.
Następnie technicy turbin wiatrowych przystępują do pracy na wiatrakach. To wymaga odpowiedniego przygotowania – przede wszystkim zadbania o bezpieczeństwo. Nie obejdzie się bez pełnego wyposażenia ochronnego, w skład którego wchodzi między innymi uprząż, kask oraz system asekuracji. Wejście na turbinę odbywa się natomiast za pomocą kilkudziesięciometrowej drabinki lub windy, jeśli jest dostępna.
Zadania technika serwisu turbin wiatrowych to wspomniane powyżej przeglądy podzespołów, diagnozowanie i usuwanie ewentualnych usterek czy też wymiany elementów eksploatacyjnych. Przeprowadzane działania zależą od konkretnych potrzeb i planów, wszystkie muszą jednak zostać odpowiednio udokumentowane. Raportowanie wykonanych czynności, postępów w rozwiązywaniu problemów czy też rezultatów przeglądu – to wszystko pozwala skrupulatnie monitorować stan każdej turbiny i planować odpowiednie prace w przyszłości.
Wymagane kwalifikacje i umiejętności
W zawodzie technika turbin wiatrowych niezbędne jest połączenie wiedzy technicznej, wysokiej sprawności fizycznej oraz znajomości zasad bezpieczeństwa. Chcąc pracować na farmie wiatrowej, należy posiadać umiejętności dotyczące:
Diagnozowania awarii w zakresie zarówno elektryki, jak i mechaniki;
Obsługi automatycznych systemów sterowania;
Obsługi narzędzi montażowych i pomiarowych;
Odpowiedniego raportowania serwisowego.
Jak wspomniano, bardzo ważna jest również sprawność fizyczna. To właśnie ona determinuje jakość pracy na wysokościach, w różnych warunkach pogodowych. Zawód ten zdecydowanie nie będzie dobrym wyborem dla osób, które zmagają się z lękiem wysokości lub klaustrofobią, bądź nie posiadają wysokiej odporności na stres – zdarzają się sytuacje, kiedy trzeba podejmować szybkie decyzje.
Cenny atut w pracy technika turbin wiatrowych stanowią także umiejętności miękkie. Nie da się ukryć, iż zawód ten wiąże się z koniecznością współpracy zespołowej. Dobra komunikacja, odpowiedzialność, dokładność i organizacja – to wszystko odgrywa ważną rolę w sprawnym realizowaniu codziennych obowiązków.
Aby rozpocząć pracę w zawodzie technika turbin wiatrowych, należy posiadać:
Wykształcenie techniczne – związane z kierunkami takimi jak elektryka, mechanika, automatyka;
Certyfikat GWO Basic Safety Training – to międzynarodowy standard bezpieczeństwa, obejmuje zajęcia z bezpiecznej pracy na wysokości, udzielania pierwszej pomocy, przenoszenia ciężarów oraz ochrony przeciwpożarowej; wymaga regularnego odnawiania co 2 lata;
Uprawnienia Stowarzyszenia Elektryków Polskich (SEP) – oficjalne potwierdzenie umiejętności bezpiecznego obsługiwania, serwisowania i montażu instalacji elektrycznych.
Oczywiście, kluczowym warunkiem zatrudnienia w zawodzie technika turbin wiatrowych jest brak przeciwwskazań zdrowotnych do realizacji prac wysokościowych. Potrzebnych badań lekarskich nie przejdą osoby borykające się między innymi ze wspomnianym już lękiem wysokości, z zaburzeniami błędnika, z chorobami układu krążenia, chorobami neurologicznymi czy też problemami z układem ruchu. Dobra kondycja fizyczna, zdrowy wzrok i słuch, a także odporność na stres – to absolutne podstawy w tym zawodzie.
Specjalistyczne kursy i rozwój zawodowy
Aby rozwijać się zawodowo oraz poszerzać swoje kompetencje w zawodzie technika turbin wiatrowych, można wykonać dodatkowe kursy. Naszą wartość na rynku pracy zwiększą między innymi szkolenia dotyczące zaawansowanych systemów cyfrowych – automatyki przemysłowej, systemów SCADA czy też analizy danych. W ramach takich kursów można nauczyć się chociażby zasad działania sterowników PLC, obsługi interfejsów SCADA, a także metod ochrony systemów sterowania przed różnego rodzaju zagrożeniami cybernetycznymi.
Osoby chcące rozwijać się w kierunku pracy na farmach wiatrowych mogą również odbyć dodatkowe szkolenia z zakresu mechaniki turbin. Takie kursy obejmują zagadnienia związane z budową przekładni, konstrukcji gondoli i łopat czy też kontroli łożysk, wałów i sprzęgieł. Uzyskanie wiedzy w tym zakresie umożliwia wykonywanie bardziej zaawansowanych prac serwisowych.
Warto obrać sobie jedną specjalizację, w ramach której chcesz się dalej rozwijać. W Electrum cenimy zwłaszcza kompetencje dotyczące pomiarów elektroenergetycznych, które odgrywają ważną rolę w procesach diagnostycznych. Kluczowe jest ich regularne wykonywanie w celu zapewnienia bezpieczeństwa osobom pracującym na turbinie, gdyż to właśnie one umożliwiają wczesne wykrycie potencjalnych awarii i wdrożenie działań naprawczych, zanim dojdzie na przykład do pożaru. Częste kontrole z zastosowaniem pomiarów elektroenergetycznych minimalizują również ryzyko przestojów, które bywają kosztowne w skutkach.
Nowoczesne technologie w pracy technika
W dzisiejszych czasach technik turbin wiatrowych korzysta nie tylko z narzędzi mechanicznych i elektrycznych, lecz także z zaawansowanych systemów cyfrowych, zapewniających zwiększone bezpieczeństwo oraz wysoką precyzję serwisu. W Electrum wykorzystujemy rozwiązania takie jak:
Systemy SCADA, które pozwalają zdalnie monitorować pracę turbin w czasie rzeczywistym, analizować parametry (moc, napięcia, temperaturę) oraz rejestrować wszelkie alarmy;
Wóz pomiarowy do diagnostyki– zaawansowane, mobilne narzędzie, które wspiera diagnostykę i utrzymanie sieci elektroenergetycznych dzięki możliwości precyzyjnego lokalizowania usterek;
Drony z kamerą termowizyjną – służą szybkiemu wykrywaniu problemów niewidocznych gołym okiem, na przykład związanych z przegrzewaniem się poszczególnych obszarów turbiny, z wadami materiałowymi czy też z funkcjonowaniem instalacji elektrycznej;
Kamera akustyczna – nowoczesne narzędzie do lokalizacji źródeł hałasu i drgań (wynikających na przykład z nieszczelności, problemów w przekładniach lub łożyskach).
Powyżej wymienione technologie znacząco podnoszą jakość pracy technika turbin wiatrowych. Nie tylko umożliwiają szybką reakcję w przypadku wystąpienia awarii, lecz przede wszystkim zwiększają bezpieczeństwo osób pracujących na obiektach.
Kto najlepiej odnajdzie się w pracy technika turbin wiatrowych?
Praca w zawodzie technika turbin wiatrowych wiąże się z pewnymi uwarunkowaniami, które dla jednych mogą stanowić wadę, a dla innych zaletę. Zastanawiając się nad przebranżowaniem się w tym kierunku, warto zdawać sobie sprawę, iż:
Występują tu częste wyjazdy służbowe;
Praca odbywa się w różnych warunkach atmosferycznych;
Ustalane są dyżury umożliwiające monitorowanie farmy wiatrowej całodobowo;
Zachodzi konieczność pracy na wysokościach;
Jest to odpowiedzialne zajęcie, wymagające dużej uważności, a zarazem szybkiego reagowania na ewentualne problemy.
W pracy technika turbin wiatrowych najlepiej odnajdzie się zatem osoba, dla której te specyficzne cechy opisywanego zawodu nie stanowią problemu. To świetny wybór dla tych, którzy dobrze odnajdują się w pracy fizycznej, nie lubią rutyny i chętnie podejmują się nowych wyzwań. Jednocześnie – są żywo zainteresowani tematyką odnawialnych źródeł energii i posiadają wiedzę techniczną. Nie bez znaczenia pozostają wspomniane już kompetencje miękkie, takie jak komunikatywność i umiejętność pracy w zespole, a ponadto – odpowiedzialność, precyzja oraz skrupulatność.
Jak zostać technikiem turbin wiatrowych?
Osoba poszukująca pracy w zawodzie technika serwisu turbin wiatrowych ma aktualnie wiele możliwości zarówno w naszym kraju, jak i za granicą. Odnawialne źródła energii stanowią dynamicznie rozwijający się sektor energetyki, co można zauważyć również na rynku pracy. Techników zatrudniamy także w Electrum – zachęcamy do zapoznania się z dostępnymi ofertami w zakładce Kariera. Wystarczy wysłać swoje CV, aby wziąć udział w procesie rekrutacyjnym na wybrane stanowisko.
Praca w Electrum wiąże się nie tylko z szerokimi możliwościami rozwoju, merytorycznym wsparciem specjalistów oraz cennym poczuciem bezpieczeństwa, lecz także z realnym wkładem w postęp transformacji energetycznej. Chętnie współpracujemy z osobami, które podzielają nasze wartości związane z ochroną środowiska naturalnego, dążeniem do zrównoważonej przyszłości oraz szerzeniem świadomości na tematy związane z ekologicznym stylem życia.
Technik turbin wiatrowych może rozwijać swoją karierę zarówno w obszarze technicznym, jak i menedżerskim. Mowa tu o takich stanowiskach jak:
Lider zespołu – to naturalny krok rozwoju dla doświadczonych techników; wiąże się z przejęciem takich obowiązków jak koordynowanie pracy zespołu serwisowego, nadzór nad bezpieczeństwem i jakością prac, planowanie zadań;
Projekt Manager – odpowiada za planowanie i realizację projektów, zarządzanie harmonogramem, współpracę z inwestorami, operatorami sieci i podwykonawcami;
Specjalista od systemów i diagnostyki (np. SCADA) – osoby na tych stanowiskach m.in. analizują dane z farm wiatrowych, optymalizują pracę turbin, uczestniczą we wdrażaniu nowych systemów.
Doświadczenie uzyskane podczas pracy technika turbin wiatrowych stanowi solidny fundament do rozwijania dalszej kariery w stabilnej branży OZE.
Technik turbin wiatrowych to przyszłościowy zawód, w którym liczy się zarówno wiedza z zakresu mechaniki i elektryki, jak też obsługa nowoczesnych technologii. Branża oferuje atrakcyjne warunki zatrudnienia i konkurencyjne wynagrodzenia, a także szerokie perspektywy rozwoju. Dzięki dynamicznemu postępowi energetyki wiatrowej technik turbin wiatrowych zyskuje realną szansę na stabilną, długoterminową karierę w sektorze odnawialnych źródeł energii.
Osoby zainteresowane rozpoczęciem pracy w OZE zapraszamy do zapoznania się z ofertą rekrutacyjną Electrum. Dołączając do nas, możesz stać się częścią zmiany sektora energetycznego, a jednocześnie zyskać optymalną przestrzeń do rozwijania swoich kompetencji.
Studia na kierunku energetyka stanowią solidną inwestycję w przyszłość. Energia jest podstawą funkcjonowania współczesnego świata, a rosnące zapotrzebowanie na prąd, ciepło czy też innowacyjne technologie związane z efektywnością energetyczną sprawia, że absolwenci tego kierunku mają przed sobą szerokie perspektywy zawodowe. W Electrum zatrudniamy wielu specjalistów w tej dziedzinie, a także regularnie powiększamy nasz zespół, poszukując kandydatów otwartych na rozwój, a jednocześnie – posiadających bogatą wiedzę o odnawialnych źródłach energii.
W dzisiejszym artykule przyjrzymy się poszczególnym ścieżkom kariery skupionym wokół energetyki.
Jak wyglądają studia na kierunku energetyka?
Planując rozpoczęcie studiów na kierunku energetyka, należy nastawić się, iż nacisk kładziony będzie przede wszystkim na nauki ścisłe. W programie znajdują się takie przedmioty nauczania, jak matematyka, fizyka, chemia, mechanika techniczna, projektowanie czy też automatyka. Studenci zyskują wiedzę dotyczącą zasad termodynamiki, działania maszyn elektrycznych, gospodarki energetycznej oraz transportu ciepła i masy, a także ochrony środowiska. Badają wpływ poszczególnych procesów i ich parametrów na efektywność energetyczną, planują dystrybucję energii, a także poznają rozwiązania umożliwiające produkcję prądu w sposób możliwie najbardziej zrównoważony.
Studia na kierunku energetyka to przede wszystkim zajęcia praktyczne – obejmują dużą ilość laboratoriów i projektów technicznych. Studenci w ramach procesu przygotowania do wykonywania zawodu pracują m.in. z instalacjami grzewczymi i chłodniczymi, symulatorami procesów energetycznych czy też aparaturą do badań termodynamicznych. Standardem są również praktyki w elektrowniach, elektrociepłowniach, firmach energetycznych czy też instalacyjnych. Wszystkie te elementy odgrywają ważną rolę dla odpowiedniego przygotowania studentów do uwarunkowań realnego środowiska pracy.
Jakie są możliwości zatrudnienia dla absolwentów energetyki?
Absolwenci energetyki mają bardzo szerokie możliwości zatrudnienia:
Elektrownie i elektrociepłownie – należą do sektora odpowiedzialnego za wytwarzanie energii elektrycznej i ciepła; praca polega głównie na nadzorowaniu procesów, utrzymywaniu ruchu oraz optymalizacji produkcji;
Energetyka odnawialna (OZE) – dynamicznie rozwijający się rynek farm wiatrowych, fotowoltaicznych, biogazowni i magazynów energii; osoby zatrudnione w tym obszarze mogą zajmować się projektowaniem lub wykonawstwem instalacji, a także uczestniczeniem w badaniach nad czystymi technologiami;
Firmy energetyczne – operatorzy sieci i spółki energetyczne zajmują się przesyłem, dystrybucją i sprzedażą energii, a praca dotyczy zarządzania sieciami, prowadzenia analiz jakości energii lub wdrażania technologii smart grid;
Przemysł – zakłady produkcyjne potrzebują specjalistów do optymalizacji zużycia energii, wdrażania rozwiązań oszczędnościowych i nadzoru nad instalacjami technicznymi;
Administracja publiczna – jednostki państwowe analizują politykę energetyczną, przygotowują audyty, raporty i plany transformacji energetycznej.
Praca w poszczególnych obszarach różni się zarówno pod względem zakresu obowiązków, jak też poziomu wynagrodzenia. Warto jednak mieć na uwadze fakt, iż w porównaniu do innych branż, miesięczna płaca w energetyce prezentuje się bardzo dobrze. Poniżej przykładowe zestawienie pochodzące z Raportu Płacowego manaHR z 2023 roku. Przedstawia porównanie miesięcznej płacy brutto poszczególnych zawodów w zakresie branży energetycznej oraz innych branż. Zarówno specjalista ds. Planowania i przygotowania produkcji, jak też spawacz, uzyskują wyższe średnie zarobki, jeśli pracują w ramach sektora energetycznego. To ważna informacja dla osób, które interesują się energetyką, jednak mają wątpliwości, czy jest to opłacalna ścieżka kariery.
Najpopularniejsze stanowiska w branży energetycznej
Do najpopularniejszych stanowisk w branży energetycznej należą:
Inżynier ds. energetyki – odpowiada za projektowanie, analizę i nadzorowanie instalacji oraz systemów energetycznych;
Specjalista ds. OZE – zajmuje się projektowaniem, montażem i analizą pracy instalacji fotowoltaicznych, wiatrowych oraz innych odnawialnych źródeł energii;
Projektant instalacji HVAC/elektrycznych/PV – tworzy dokumentacje techniczne i projekty instalacji;
Analityk energetyczny – opracowuje prognozy, modele i analizy związane z produkcją, zużyciem i kosztami energii;
Operator elektrowni/elektrociepłowni – kontroluje procesy wytwarzania energii, obsługuje urządzenia i dba o bezpieczeństwo instalacji;
Konsultant energetyczny – doradza firmom i administracji w zakresie planowania energetycznego, modernizacji i inwestycji.
W Electrum również zatrudniamy specjalistów od OZE i regularnie powiększamy nasz zespół ze względu na realizację coraz to nowych projektów. Prowadzimy rekrutacje na takie stanowiska jak inżynier ds. nadzoru i monitorowania obiektów OZE (k/m), inżynier serwisu farm PV i farm wiatrowych (k/m), projektant BESS (k/m) czy też inżynier automatyk (k/m).
Energetyka konwencjonalna – czy warto zainteresować się tym obszarem?
Choć o przyszłości energetyki coraz częściej mówi się w kontekście odnawialnych źródeł energii, to wciąż funkcjonują elektrownie węglowe, gazowe czy jądrowe, odpowiadając za dużą część produkcji prądu. Absolwenci energetyki mogą znaleźć w nich zatrudnienie, zajmując się między innymi obsługą instalacji, nadzorem nad procesami technologicznymi czy modernizacją istniejącej infrastruktury.
Należy mieć jednak świadomość, że w dłuższej perspektywie sektor konwencjonalny może tracić swoje znaczenie – zarówno w Polsce, jak i na świecie. Wynika to z faktu, iż rośnie zapotrzebowanie na inwestycje w technologie przyjazne środowisku naturalnemu. Praca w energetyce konwencjonalnej zapewnia zatem stabilność tu i teraz, lecz to innowacje oparte na wykorzystaniu odnawialnych źródeł energii otwierają więcej perspektyw rozwoju na przyszłość.
Czy absolwent kierunku energetyka znajdzie pracę w OZE?
Odnawialne źródła energii stanowią obecnie jeden z najbardziej dynamicznie rozwijających się obszarów. To fundament transformacji energetycznej, która dzieje się na naszych oczach. Warto zatem zainteresować się tą dziedziną, szukając pracy po kierunku energetyka.
Absolwent studiów na kierunku energetyka może pracować przy projektowaniu farm wiatrowychlub fotowoltaicznych, zajmować się analizą opłacalności inwestycji i doradztwem dla firm czy gmin, które chcą uniezależnić się energetycznie, czy też działać w zakresie eksploatacji i serwisu istniejących systemów. Rozwój OZE to jednak nie tylko panele i turbiny – istotną rolę odgrywają również projekty związane z magazynowaniem energii, takie jak baterie nowej generacji oraz technologie wodorowe.
Możliwości pracy w OZE można podsumować w kilku głównych obszarach:
Budowa i eksploatacja instalacji – farm fotowoltaicznych, elektrowni wiatrowych czy też biogazowni;
Innowacyjne technologie – zielony wodór, magazynowanie energii;
Cyfryzacja i integracja sieci – rozwój inteligentnych sieci (smart grids), systemy zarządzania energią;
Doradztwo i analizy – audyty energetyczne, planowanie transformacji lokalnych systemów, optymalizacja kosztów.
Specjalistów w tych obszarach zatrudniamy również w Electrum, chcąc rozwijać się na rynku związanym zarówno z wielkoskalowymi projektami OZE, jak też z nowoczesnymi, zautomatyzowanymi technologiami.
Warto wspomnieć również o tym, że praca w odnawialnych źródłach energii to nie tylko szerokie możliwości rozwoju kariery, lecz także działanie w zgodzie z wartościami związanymi z ochroną planety i odpowiedzialnością za przyszłe pokolenia. O innych korzyściach wynikających z wyboru tej ścieżki zawodowej przeczytasz w naszym artykule: OZE Praca: Dlaczego warto i jak zacząć? – Electrum.
Praca po kierunku energetyka – zarządzanie projektami
W pracy w energetyce coraz większą rolę odgrywa zarządzanie dużymi, złożonymi projektami dotyczącymi inwestycji zarówno prywatnych, jak i publicznych. Absolwent tego kierunku może celować w stanowisko kierownika projektu budowy elektrowni, modernizacji sieci przesyłowej czy wdrożenia rozwiązań poprawiających efektywność energetyczną w firmach. W przypadku tej ścieżki kariery ważna jest umiejętność łączenia wiedzy technicznej z kompetencjami menadżerskimi. Liczy się efektywne planowanie, kontrola kosztów, zarządzanie zespołem i znajomość przepisów regulujących rynek energetyczny.
Czy po kierunku energetyka można pracować w laboratorium?
Tak, i to na wiele sposobów. Absolwenci, którzy mają zacięcie badawcze, mogą znaleźć zatrudnienie w ośrodkach naukowych, laboratoriach przemysłowych i działach badawczo-rozwojowych firm technologicznych.
Praca ta często polega na poszukiwaniu nowych rozwiązań, które w przyszłości mogą zrewolucjonizować rynek energii. Może to być badanie nowych materiałów do magazynowania energii, rozwój technologii fotowoltaicznych kolejnej generacji czy testowanie zastosowań wodoru. Laboratoria to środowisko dla osób, które lubią eksperymentować, analizować wyniki i stale poszerzać swoją wiedzę.
Jakie umiejętności są kluczowe dla inżynierów energetyki?
W pracy energetyka istotne jest połączenie wiedzy technicznej, umiejętności analitycznych oraz kompetencji miękkich. Ważną rolę odgrywa znajomość systemów elektroenergetycznych (ich budowy, zasad działania, zabezpieczeń, pracy sieci i stabilności dostaw) oraz systemów SCADA (potrzebnych do monitorowania i sterowania procesami energetycznymi – sprawdź: SCADA: Serce nowoczesnego monitoringu farm | Electrum Holding). Kompetencje energetyka obejmują również umiejętność obsługi narzędzi CAD do projektowania instalacji, a także dobrą orientację w normach i regulacjach dotyczących infrastruktury energetycznej.
Nie należy jednak zapominać o kompetencjach miękkich, gdyż to one determinują jakość pracy z ludźmi. Dobra komunikacja jest niezbędna do sprawnego zarządzania projektami, a więc koordynowania i nadzorowania inwestycji energetycznych, w których uczestniczy wiele zespołów i podwykonawców.
Jakie są aktualne trendy i zapotrzebowania w branży energetycznej?
Planując rozpoczęcie studiów na kierunku energetyka, warto wiedzieć, w jakim kierunku aktualnie zmierza cały ten sektor – gdyż przechodzi on aktualnie całkowitą transformację. Wzrost zapotrzebowania na energię, rozwój odnawialnych źródeł oraz cyfryzacja infrastruktury energetycznej sprawiają, że rynek ten zmienia się dynamicznie i wymaga nowych kompetencji oraz technologii.
Główny kierunek zmian stanowią wspomniane odnawialne źródła energii. Energia słoneczna i wiatrowa stają się podstawą nowych mocy wytwórczych na świecie. Trend ten napędzają cele klimatyczne, rosnąca opłacalność instalacji oraz potrzeba uniezależnienia energetycznego. Powstaje coraz więcej farm PV, projektów hybrydowych i rozproszonych źródeł energii – co generuje zapotrzebowanie na specjalistów od OZE, automatyki i integracji nowych źródeł z siecią.
Warto chociażby zwrócić uwagę na raport IEA – Renewables 2025, według którego w latach 2023-2025 wystąpił znaczący wzrost mocy wytwórczych energii odnawialnej. W zestawieniu uwzględniono zarówno systemy fotowoltaiczne, jak też wiatrowe, a także hydroenergię i bioenergię. Najwyższy wynik w 2025 roku osiągnęła fotowoltaika – warto mieć ten fakt na uwadze podczas poszukiwania zatrudnienia w OZE. Raport pokazuje również, że sektor ten będzie się wciąż rozwijał, zatem możemy spodziewać się rosnącego zapotrzebowania na specjalistów w zakresie odnawialnych źródeł energii.
Źródło: IEA, Renewables 2025
Ponadto istotną rolę odgrywają takie trendy jak:
Modernizacja sieci i magazynowanie energii – budowa inteligentnych sieci (smart grids) oraz inwestycje w magazyny energii;
Cyfryzacja z wykorzystaniem sztucznej inteligencji – od systemów SCADA, przez analizę danych, po wykorzystanie AI do optymalizacji pracy instalacji;
Zielony wodór – produkowany z wykorzystaniem energii odnawialnej, stanowi niskoemisyjne paliwo przyszłości, szczególnie ważne dla sektorów trudnych do elektryfikacji, takich jak przemysł ciężki czy transport dalekobieżny;
Bezpieczeństwo energetyczne – wyzwania geopolityczne oraz potrzeba uniezależnienia się od importowanych paliw skłaniają kraje i firmy do inwestycji w lokalne źródła, elastyczne moce i infrastrukturę przesyłową.
W Electrum mamy świadomość nadchodzących zmian – aktywnie wspieramy transformację energetyczną, realizując projekty OZE oraz związane z magazynowaniem energii, prowadząc badania nad nowoczesnymi systemami zarządzania, czy też pracując nad technologiami wodorowymi. Ważną rolę odgrywa dla nas współpraca z ludźmi, którzy podzielają te wartości. Wspólne dążenie do zeroemisyjnej przyszłości stanowi nasz istotny cel w procesie rozbudowywania zespołu.
Jakie zmiany regulacyjne wpływają na rynek pracy w energetyce?
W ostatnich latach przepisy w Europie i na świecie zmieniają się dynamicznie, aby wspierać transformację energetyczną. Europejski Zielony Ład, nowe dyrektywy i krajowe strategie wdrażające unijne cele wyznaczają kierunek transformacji, przyspieszają rozwój OZE oraz wymuszają modernizację systemu elektroenergetycznego. Wprowadzają one wyższe cele OZE, zaostrzone wymagania klimatyczne oraz nowe standardy techniczne i operacyjne. Dla branży energetycznej oznacza to konieczność szybkiej adaptacji, modernizacji infrastruktury i inwestowania w nowe technologie — szczególnie w odnawialne źródła energii, wodór i magazynowanie energii.
Dlaczego warto studiować energetykę?
Kierunek energetyka daje wszechstronne przygotowanie – łączy wiedzę techniczną z analizą ekonomiczną i elementami prawa. Dzięki temu absolwenci nie są ograniczeni do jednej ścieżki, lecz mogą wybierać spośród wielu obszarów. Najczęściej podkreślane atuty to:
Różnorodność opcji zatrudnienia – od firm energetycznych, przez administrację, aż po sektor badań i doradztwa,
Stabilność wynikająca z nieustannego zapotrzebowania na energię i specjalistów w tej dziedzinie.
Szerokie możliwości pracy po energetyce zapewniają zarówno poczucie bezpieczeństwa zawodowego, jak i szansę na rozwój w nowoczesnych, innowacyjnych projektach.
Jak rozwijać swoją karierę po energetyce?
Po ukończeniu studiów energetycznych istnieje wiele możliwości rozwoju swojej kariery. Chcąc dalej rozwijać się w tej branży, warto zainwestować w szkolenia i kursy specjalistyczne, na przykład dotyczące energetyki odnawialnej, zarządzania projektami czy też cyberbezpieczeństwa. Istotną rolę odgrywają również certyfikaty specjalistyczne – mowa o certyfikatach CEP (potwierdzających kwalifikacje do realizacji prac związanych z energią elektryczną i ciepłem), a także o certyfikatach z różnych szkoleń (dla instalatorów PV, z zakresu projektowania i obsługi narzędzi CAD czy też dotyczące automatyki i systemów sterowania). Zdobycie ich na początku kariery otwiera drogę do wielu możliwości dotyczących działań technicznych i projektowych w ramach swojej kariery zawodowej. Natomiast regularne podnoszenie kwalifikacji pozwala szybciej przystosowywać się do zmian rynkowych i zwiększa atrakcyjność w oczach pracodawców.
Należy pamiętać jednak o tym, że w energetyce, podobnie jak w innych branżach, duże znaczenie ma networking, a więc rozbudowywanie swojej sieci kontaktów. Warto więc uczestniczyć w różnego rodzaju targach, konferencjach i wydarzeniach branżowych, dołączać do grup tematycznych na LinkedIn, a także utrzymywać dobre relacje z wykładowcami i kolegami z uczelni.
Praca po energetyce – podsumowanie
Energetyka to branża, która opiera się na sprawdzonych rozwiązaniach, ale nie boi się wdrażać nowych technologii. Z jednej strony istnieje stabilny, ale stopniowo zmieniający się sektor konwencjonalny, z drugiej – dynamicznie rozwijająca się branża odnawialnych źródeł energii. Absolwent tego kierunku może odnaleźć się zarówno w roli inżyniera, menedżera projektu, jak i badacza pracującego nad innowacjami.
To zawód przyszłości – nie tylko dlatego, że praca w energetyce daje dobre perspektywy finansowe, ale też dlatego, że pozwala współtworzyć rozwiązania decydujące o kształcie świata w nadchodzących dekadach.
Osoby zainteresowane pracą w energetyce odnawialnej zapraszamy do zapoznania się z aktualnymi ofertami w Electrum. Naszym pracownikom zapewniamy szerokie możliwości rozwoju ze wsparciem doświadczonych specjalistów. Należy wspomnieć również o tym, że zostaliśmy wyróżnieni przez tygodnik Wprost jako jeden z 50 najlepszych pracodawców w Polsce. Współpraca z nami to możliwość uczestniczenia w realizacji wielkopowierzchniowych obiektów OZE, w pracach nad innowacyjnymi technologiami, a także w budowaniu lepszej, zielonej przyszłości dla kolejnych pokoleń.
Wodór już od wielu dekad jest nazywany paliwem przyszłości, choć tak naprawdę to w ostatnich latach określenie nabiera realnego znaczenia. Za rozwojem nieemisyjnych technologii wodorowych stoją przede wszystkim szybki spadek cen energii ze źródeł odnawialnych, postęp technologiczny i pilna konieczność drastycznego ograniczenia emisji gazów cieplarnianych.
Zielony wodór „w pigułce”
Zielony wodór to istotny element transformacji energetycznej i filar realizacji Europejskiego Zielonego Ładu. Nadzieja, którą się w nim pokłada, jest spora, ponieważ zielony wodór ma odegrać ważną rolę w procesie dekarbonizacji przemysłu.
Wyprodukowany w sposób nieemisyjny pierwiastek jest postrzegany jako jedyna opcja dla dekarbonizacji wszystkich tych obszarów, których nie uda się zelektryfikować. Dotyczy to zwłaszcza wysokoemisyjnych procesów przemysłowych (np. produkcja stali, chemikaliów) oraz ciężkiego transportu długodystansowego, o czym szerzej piszemy w niniejszym tekście.
Jak powstaje zielony wodór? W dużym skrócie, zielony wodór powstaje w procesie elektrolizy wody z wykorzystaniem prądu elektrycznego z energii z odnawialnych źródeł energii (OZE). Ta zrównoważona produkcja wodoru charakteryzuje się brakiem emisji CO₂ związanej zarówno z jego wytwarzaniem, jak i wykorzystaniem. Tym samym jest to najczystszy wodór odnawialny.
Zaawansowany poziom technologiczny i postępująca komercjalizacja procesu elektrolizy napędzają rolę wodoru w transformacji energetycznej.
Obecnie proces pozyskiwania wodoru poprzez elektrolizę z udziałem OZE jest na wysokim poziomie dojrzałości technologicznej. Metody elektrolizy, takie jak ALK (alkaliczna) i PEM (z membraną polimerową), są w pełni skomercjalizowane, a koszty tego procesu systematycznie maleją — zgodnie z danymi Międzynarodowej Agencji Energetycznej, od 2010 roku spadły o ponad 60%.
Rozwój komercyjnych technologii produkcji H₂ z OZE przechodzi obecnie z etapu badań i pilotaży do fazy wdrożeniowej. W rezultacie zielony wodór może być wykorzystywany w zintegrowanym systemie energetycznym jako surowiec, paliwo, nośnik lub magazyn energii.
Dlatego w niniejszym tekście omówimy kluczowe wątki związane ze zrównoważoną produkcją wodoru i wykorzystaniem zielonego wodoru.
Szybkie fakty
Polska jest obecnie trzecim co do wielkości producentem wodoru w Unii Europejskiej, wytwarzającym około 1 miliona ton H₂ rocznie.
W większości jest to szary wodór. Szary wodór powstaje w procesie reformingu parowego metanu (SMR – Steam Methane Reforming), czyli w procesie wysoce emisyjnym. Wodór ten zwykle jest wytwarzany i zużywany na miejscu w dużych zakładach przemysłowych.
Zgodnie z danymi Międzynarodowej Agencji Energetycznej (IEA), w 2024 roku globalne zapotrzebowanie na wodór było bliskie 100 mln ton. Jego wykorzystanie koncentruje się w przemyśle rafineryjnym, ciężkim i chemicznym.
Zielony wodór powstaje w sposób przyjazny dla środowiska, czyli bez emisji dwutlenku węgla. Najczęściej odbywa się to w procesie elektrolizy wody z wykorzystaniem energii z OZE.
Zielony wodór może zastąpić wodór produkowany z paliw kopalnych w procesach przemysłowych, takich jak produkcja amoniaku czy rafinacja ropy naftowej.
Zielony wodór może być używany jako czyste paliwo w różnych sektorach, takich jak transport, przemysł i energetyka, co pomaga w przejściu na zrównoważone źródła energii.
Zielony wodór jako magazyn energii może być używany do magazynowania nadmiaru energii z odnawialnych źródeł, co pomaga w stabilizacji sieci energetycznych.
W Polsce rozwój zielonego wodoru napotyka różne bariery, związane m.in. z dostępem do czystej energii i rozwojem odpowiedniej infrastruktury.
Zielony wodór – co to jest i dlaczego ma znaczenie?
Skąd bierze się kolor wodoru?
Sam wodór jako pierwiastek, jest gazem bezbarwnym. Dlatego kolory wodoru to kolory nie pierwiastka, a umowne kolory przypisywane technologii pozyskiwania wodoru.
Kolorów tych jest całkiem sporo, bo wyróżniamy szary, niebieski, zielony, żółty, turkusowy, czarny, brązowy, różowy (znany też jako fioletowy) i biały.
Rys.1 Kolory zielonego wodoru
Jak wspomnieliśmy w szybkich faktach, produkcja szarego wodoru odbywa się poprzez reforming parowy metanu (SMR), czyli głównego składnika gazu ziemnego, w temperaturze około 1000°C.
To najpowszechniejsza metoda pozyskiwania wodoru. Niestety, emisje, które się z nią wiążą, wynoszą średnio 9-10 kg CO₂ uwalnianych do atmosfery na każdy 1 kg wyprodukowanego wodoru, jak podaje IEA.
Niebieski wodór również pozyskuje się poprzez technologię SMR, jednak równocześnie stosuje się technologię wychwytywania i magazynowania CO₂ (CCS – Carbon Capture and Storage), co redukuje emisje. CO₂ magazynuje się np. w podziemnych zbiornikach. Są to jednak kwestie ciągle wymagające badań, analiz i rozwoju całego rynku. Poza tym nie zmienia to faktu, że wytworzone CO₂ nie może być składowane bez końca.
Dlatego transformacja zaczyna się właśnie tutaj: w procesie zastępowania wodoru szarego wodorem zielonym, wytwarzanym głównie dzięki procesowi elektrolizy zasilanej energią z OZE, przez co po stronie samego procesu jest to metoda nieemisyjna. CO₂ w ogóle nie powstaje.
Zielony wodór – jak powstaje?
Najbardziej obiecującą metodą produkcji zielonego wodoru pozostaje elektroliza – proces rozkładu wody na wodór (H₂) i tlen (O₂) z wykorzystaniem energii elektrycznej. Przeprowadza się go w urządzeniach zwanych elektrolizerami. Najdłużej stosowaną i wciąż najpowszechniejszą technologią są elektrolizery alkaliczne (ALK).
Rys.2 Elektroliza wody
To rozwiązanie jest dojrzałe technologicznie i coraz szerzej wdrażane. Wyróżnia je wysoka wydajność oraz długa żywotność podzespołów (wynoszącą 50–90 tys. godzin). W dużych instalacjach korzyści te są jeszcze bardziej odczuwalne, a opłacalność inwestycji dodatkowo wzmacnia konkurencyjny koszt samych urządzeń.
💡Żebyśmy mogli mówić o zielonym wodorze, istotnym jest, żeby prąd używany w procesie elektrolizy pochodził z energii z odnawialnych źródeł.
Oprócz alkaicznych, istnieją elektrolizery PEM, stałotlenkowe (SOEC) i AEM – dobór technologii zależy od profilu pracy, wymagań czystości i integracji z OZE.
Według raportu World Energy Investment 2025 Międzynarodowej Agencji Energetycznej (publikacja: czerwiec 2025), globalne inwestycje w elektrolizery wzrosły w 2024 roku o 90% względem 2023, a w 2025 mają skoczyć aż o 150% względem 2024, osiągając wartość 2,5 miliarda USD.
Spadające koszty technologii, wsparcie polityczne i rosnące zainteresowanie sektora prywatnego sprawiają, że moment komercyjnej opłacalności tej technologii – czyli punkt zwrotny – jest coraz bliżej.
Jakie są alternatywne metody produkcji zielonego wodoru?
Fotoliza wody znana też jako „sztuczna fotosynteza” – czyli metoda wykorzystująca energię światła słonecznego do bezpośredniego rozkładu cząsteczek H₂O (wody) na wodór i tlen. Jest to metoda pozostająca w sferze badań, ciągle nieskomercjalizowana.
Termochemiczny rozkład (rozszczepienie) wody – proces ten, wymagający bardzo wysokiego ciepła (od 500°C do 2000°C) i kilku reakcji chemicznych, działa w obiegu zamkniętym. Oznacza to, że użyte w nim związki chemiczne są stale regenerowane i ponownie wykorzystywane. Jedyne, co jest zużywane, to woda, a efektem końcowym są wodór i tlen.
Biologiczne metody produkcji wodoru – w procesach tych podstawową rolę odgrywają mikroalgi i sinice. Biologiczne metody produkcji wodoru mogą odbywać się na drodze fotogenicznej (przy udziale światła, np. biofotoliza czy fotofermentacja) lub w procesach niezależnych od światła (jak ciemna fermentacja czy bioelektroliza).
Produkcja zielonego wodoru – rola odnawialnych źródeł energii (OZE)
Chociaż produkcja zielonego wodoru jest ugruntowana technologicznie, jej masowe skalowanie jest obarczone wyzwaniami związanymi bezpośrednio z energią odnawialną. Niedobór czystej energii elektrycznej jest jedną z istotnych barier dla rozwoju szerokiej produkcji czystego wodoru.
Akty delegowane do dyrektywy o energii odnawialnej (RED II, a następnie RED III) ustanawiają szczegółowe warunki, kiedy wodór elektrolityczny (w tym jego pochodne, czyli RFNBOs – Renewable Fuels of Non-Biological Origin, odnawialne paliwa ciekłe i gazowe pochodzenia niebiologicznego) może zostać uznany za odnawialny.
Wymogi te mają na celu zapewnienie, że energia elektryczna wykorzystywana do produkcji wodoru jest dodatkowa w stosunku do istniejących mocy OZE i nie obniża dekarbonizacji sektora elektroenergetycznego.
Można to osiągnąć, łącząc elektrolizer bezpośrednio z dedykowanym obiektem OZE, jak farma słoneczna czy farma wiatrowa.
💡 Ambicje związane z rozwojem zielonego wodoru są ściśle powiązane z krajowymi planami rozwoju OZE. Np. polski potencjał produkcji zielonego wodoru oparty jest na morskiej energii wiatrowej (to obiecujące źródło energii i jego szacowany potencjał sięga 33 GW), jako że wdrażanie wiatru na lądzie ciągle jest opóźnione z powodu restrykcyjnych regulacji.
Zielony wodór jako magazyn energii z OZE. Technologia Power-To-Gas
Wodór od dawna postrzegany jest jako jedno z najbardziej obiecujących rozwiązań do magazynowania energii w postaci chemicznej, z możliwością jej ponownego przekształcenia w ciepło lub energię elektryczną.
Istotną koncepcją w tym obszarze jest technologiaPower-to-Gas (P2G). Polega ona na konwersji nadmiarowej energii elektrycznej, np. z farm wiatrowych czy słonecznych, w gazowe nośniki energii – przede wszystkim w zielony wodór (z wykorzystaniem elektrolizy), a następnie, w dalszym etapie, również w syntetyczny metan.
Wytworzony w ten sposób wodór charakteryzuje się wysoką gęstością energii i nadaje się do długoterminowego przechowywania, co pozwala na jego szybkie wykorzystanie w razie potrzeby.
Dzięki technologii P2G możliwe jest zagospodarowanie nadwyżek energii z OZE albo z elektrowni jądrowych, a także integracja systemu elektroenergetycznego z gazowym, co przyczynia się do optymalizacji i stabilizacji całego systemu energetycznego.
W praktyce, gdy w sieci pojawia się nadmiar zielonej energii elektrycznej, która nie może zostać natychmiast zużyta, jest ona kierowana do elektrolizerów. Wytworzony dzięki temu wodór może być dalej magazynowany i wykorzystywany tam, gdzie jest potrzebny – jako paliwo albo surowiec – tworząc w ten sposób tzw. długoterminowy magazyn energii (ang.seasonal storage). Brzmi dobrze, prawda?
W nowoczesnych systemach energetycznych przyszłości OZE, zielony wodór, magazyny energii oraz rozwinięta infrastruktura przesyłowa będą tworzyć spójny ekosystem, w którym wodór jako nośnik energii będzie odgrywać ważną rolę.
Zwiększenie udziału OZE w krajowych miksach energetycznych jest na przodzie głównych celów globalnej transformacji energetycznej. Jednak istotnym wyzwaniem przechodzenia na odnawialne źródła energii jest niestabilność tych źródeł, stąd konieczność szukania skutecznych sposobów na magazynowanie energii. Technologia Power-to-Gas ma szansę świetnie się w tym sprawdzić.
💡Wodór działa jak most między zmienną produkcją OZE a procesami, których nie da się łatwo zelektryfikować: rafinerie, stal, szkło, cement, chemia. Gdy wiatr i słońce produkują więcej, niż system może przyjąć, systemy oparte na elektrolizie mogą „wchłaniać” nadwyżki, zamieniając je w paliwo i magazyn energii – z potencjałem długiego składowania i logistyki poza siecią. To nie zastępuje baterii czy kabli, ale dodaje kolejny, przemysłowy wymiar elastyczności
Zielony wodór a cele klimatyczne
Ambitnym celem Europy jest dekarbonizacja wszystkich sektorów gospodarki i osiągnięcie neutralności klimatycznej do 2050 roku. A jak wspomnieliśmy już wcześniej, zielony wodór ma potencjał bezpośredniego zastępowania paliw kopalnych w sektorach trudnych do elektryfikacji.
Jednak obecna skala produkcji zielonego wodoru jest nadal niewielka względem ogólnych potrzeb wodorowych. Światowe i europejskie raporty – takie jak Global Hydrogen Review 2024 Międzynarodowej Agencji Energetycznej – wskazują, że wodór dopiero zaczyna odgrywać realną rolę poza wąskimi zastosowaniami przemysłowymi.
Unijne regulacje (RED III) wymagają, aby do 2030 roku 42% wodoru zużywanego w przemyśle UE pochodziło ze źródeł odnawialnych. Unijny plan REPowerEU ma na celu wyprodukowanie w UE 10 mln ton wodoru odnawialnego i import 10 mln ton wodoru odnawialnego do 2030 r. Czy te cele zostaną osiągnięte? Na razie niczego nie możemy być pewni, ale ciągle mamy 4 lata na to, by próbować.
Niepewność jest też związana z realizacją Polskiej Strategii Wodorowej. PSW ustanowiła 6 konkretnych celów i 40 zadań, obejmujących przemysł, energetykę i transport. W PSW uwzględniono m.in. budowę nieistniejących jeszcze elektrowni i ciepłowni na wodór, a także cele dla pojazdów wodorowych. Celem jest, aby do 2030 roku osiągnąć 2000 MW mocy zainstalowanej w instalacjach do produkcji niskoemisyjnego wodoru oraz stworzyć pięć dolin wodorowych.
Jak przytaczaliśmy w jednym z naszych artykułów – na poziomie globalnym i krajowym musimy szukać biznesowych nisz, w których zielony wodór technicznie i ekonomicznie ma sens. Takie projekty już zaczynają się pojawiać – i ten kierunek warto rozwijać.
Zastosowania zielonego wodoru w gospodarce
💡 Na tym etapie istotne jest zastanawianie się, gdzie i jak wykorzystać ograniczoną ilość dostępnego zielonego wodoru. W najbliższych latach ilość ta na pewno nie wystarczy do wszystkich potencjalnych zastosowań. Dlatego też środki publiczne i wysiłki powinny być skierowane przede wszystkim na dekarbonizację tych obszarów gospodarki, których nie uda się zelektryfikować.
Wiele dokumentów strategicznych (co wiemy m.in. z raportu Wyścig po wodór. Państwa i ich strategie wodorowePolskiego Instytutu Ekonomicznego) traktuje sektor przemysłowy jako priorytet, ponieważ jest on potencjalnie największym obiorcą czystego i niskoemisyjnego wodoru z uwagi na brak alternatywnych opcji dekarbonizacji w wysokoemisyjnych procesach.
Przemysł ciężki i metalurgia: redukcja emisji w produkcji stali
Zielony wodór może pomóc zdekarbonizować przemysł ciężki, szczególnie w procesach wymagających wysokich temperatur, takich jak produkcja stali i cementu. Proces wzbogacania rud żelaza wodorową redukcją stanowi potencjalną alternatywę dla tradycyjnych metod, co może przyczynić się do zmniejszenia emisji CO₂ o 70-90% w porównaniu z konwencjonalnymi procesami produkcji stali.
Realizacja zeroemisyjnej produkcji stali jest kluczem do założeń neutralności klimatycznej Europy, ponieważ – jak wynika z wielu podań, w tym z raportu Przemysł stalowy w Polsce od WiseEuropa– sam przemysł stalowy odpowiada za około 2.5% emisji w Polsce, 5% emisji CO2 w UE i ok. 7-8% emisji na całym świecie.
Przemysł rafineryjny, petrochemiczny i chemiczny
Wytwarzanie wodoru jest potrzebne do przetwarzania ropy naftowej w benzynę, olej napędowy i inne chemikalia. To właśnie w przemyśle rafineryjnym jest produkowana i zużywana znaczna część szarego wodoru. Dlatego to jeden z głównych sektorów, który wykazuje zainteresowanie zielonym wodorem.
W sektorze petrochemicznym przetwarza się natomiast półprodukty z rafinerii (i gazu ziemnego) na inne chemikalia, takie jak amoniak, metanol, kwas octowy, formaldehyd czy chlorometan.
Wodór w przemyśle chemicznym jest wykorzystywany jako surowiec do produkcji wielu związków, w tym wspomnianych amoniaku i metanolu czy wody utlenionej. Produkcja amoniaku już teraz odpowiada za znaczną część zapotrzebowania na wodór w UE, a nowe zdolności produkcyjne stanowią okazję do zwiększenia skali niskoemisyjnych ścieżek wytwarzania wodoru.
💡 Obecnie przemysł rafineryjny i chemiczny są głównymi odbiorcami wodoru produkowanego w Polsce. Jak podaje Polski Instytut Ekonomiczny, w 2022 roku rafinacja ropy naftowej i produkcja amoniaku odpowiadały za ponad 96% łącznego zapotrzebowania na H₂ w Polsce, które wynosiło ponad 784 tys. ton rocznie.
W skali Unii Europejskiej, w 2019 roku, wykorzystanie wodoru w rafinacji ukształtowało się na poziomie 3,7 mln ton/rok, co stanowi 45% całkowitego zapotrzebowania na wodór. W tym sektorze, podobnie jak w innych gałęziach przemysłu, dominuje szary wodór pozyskiwany z paliw kopalnych (głównie z gazu ziemnego).
W czerwcu 2025 r. podpisaliśmy umowę na budowę elektrolizera 5 MW dla Rafinerii Gdańskiej – projektu „pod klucz”, który spina świat energii odnawialnej z procesami rafineryjnymi. To pierwsza taka instalacja na północy Polsk.
Wodór (obok biometanu) jest traktowany w unijnych regulacjach jako docelowe, zeroemisyjne paliwo przyszłości dla kogeneracji gazowej. Sektor grzewczy coraz silniej odczuwa presję modernizacji i stosowania alternatywnych rozwiązań, w tym rozwoju technologii wodorowych.
💡 W polskim ciepłownictwie widzimy znaczące zużycie paliw konwencjonalnych, zwłaszcza węgla kamiennego, który w 2024 roku odpowiadał za ok. 60% łącznego wytwarzania ciepła w kraju. Wspomniana Strategia Wodorowa Polski przewiduje wykorzystanie wodoru w ogrzewaniu komercyjnym i mieszkalnym, a także systemowym.
Jak to wygląda w 2025 roku? Polska jest w fazie pilotaży i budowy pierwszych hubów produkcji zielonego wodoru. Celem części projektów jest zarówno zasilenie przemysłu i transportu, jak i – w dłuższej perspektywie – dostarczenie paliwa dla ciepłownictwa miejskiego.
W Elblągu działa np. pionierska, pierwsza na świecie dwukierunkowa instalacja oparta na ogniwach stałotlenkowych, która produkuje zielony wodór. Układ, zintegrowany z blokiem biomasowym BB20 w tamtejszej elektrociepłowni, może również działać w odwrotnym kierunku – jako ogniwo paliwowe, przetwarzając wodór z powrotem na prąd. To uniwersalne rozwiązanie ma podwójne zastosowanie: służy do wytwarzania zielonego wodoru (np. dla transportu) oraz pełni funkcję magazynu energii.
Kotły na wodór w ciepłownictwiesą testowane w kilku krajach. Działanie kotła wodorowego opiera się na nowatorskim w skali Europy spalaniu wodoru w czystym tlenie, nie powietrzu atmosferycznym czy mieszaninie z gazem ziemnym. M.in. firma SES Hydrogen Energy przeprowadziła testy funkcjonalne kotła wodorowo-tlenowego o mocy 0,5 MW. Jego twórcy rozpoczęli prace certyfikacyjne. Urządzenie ma być wykorzystane do ogrzania wodorem mieszkań na osiedlu w wielkopolskim Śremie.
Wodór w transporcie
Transport jest obszarem gospodarki, który uczestniczy w rewolucji wodorowej stojąc na samym jej czele, a popularność bezemisyjnych rozwiązań transportowych opartych na technologii wodorowej w Europie stale rośnie. Wśród polskich miast, które zdecydowały się na zakup autobusów wodorowych są m.in. Poznań, Wrocław, Wałbrzych, Konin i Rzeszów.
Wszystko dlatego, że wodór wykazuje wyższy potencjał w transporcie długodystansowym, ciężarowym i autobusowym niż pojazdy BEV (Battery Electric Vehicle) ze względu na krótsze tankowanie i dłuższe zasięgi.
Jak wskazują SES Hydrogen, średni zasięg autobusów na wodorowe ogniwa paliwowe (FCEV – Fuel Cell Electric Vehicle) może przekraczać 350-400 km na pełnym tankowaniu, co przekłada się na zwiększenie efektywności pojazdów i zmniejszenie częstotliwości tankowania. Dla porównania, średni zasięg autobusu BEV to ok. 250 km. Przy czym, w zależności od modelu i producenta, wartość ta może być odpowiednio wyższa.
Jeśli chodzi o wykorzystanie wodoru w transporcie kolejowym, Polska staje się areną pionierskich testów i inwestycji. Przykładem są wodorowe lokomotywy rozwijane przez PESĘ, które już przechodzą próby w warunkach przemysłowych – m.in. na bocznicach KGHM, gdzie Pol-Miedź Trans testował prototyp SM42-6Dn i był bardzo zadowolony z wyników dotyczących zarówno mocy trakcyjnej, jak i zużycia paliwa.
Lotnictwo, podobnie jak transport ciężki długodystansowy i żegluga, jest jednym z segmentów systemu transportowego, gdzie trudno osiągnąć redukcję emisji przy użyciu innych metod, dlatego wodór stanowi atrakcyjną opcję. W sektorze lotniczym zastosowanie wodoru ma polegać na produkcji paliw płynnych na bazie wodoru (węglowodorów syntetycznych).
Wodorowe ogniwa paliwowe
Wodorowe ogniwa paliwowe to urządzenia elektrochemiczne – elektrochemiczne konwertery energii – które przetwarzają wodór na energię elektryczną, pełniąc kluczową funkcję w systemach magazynowania energii.
W zintegrowanych układach typu Power-to-Gas-to-Power wodór wytwarzany w elektrolizerze jest magazynowany, a następnie – w razie potrzeby – ponownie zamieniany na prąd w ogniwie paliwowym, przy czym jedynymi produktami ubocznymi są woda i tlen.
Technologia ta znajduje zastosowanie zarówno w systemach zabezpieczenia zasilania budynków czy instalacji przemysłowych, jak i w transporcie, gdzie koszt ogniw oraz zbiorników wodorowych w dużej mierze decyduje o konkurencyjności pojazdów zasilanych wodorem.
Dla sprawnej pracy ogniw bardzo ważna jest wysoka czystość paliwa – zielony wodór z elektrolizy osiąga standard 99,97%, co pozwala na jego bezpieczne użycie w układach napędowych, podczas gdy wodór z reformingu wymaga kosztownego oczyszczania.
Jak podaje raport Polskiego Instytutu Ekonomicznego, w Polsce w 2022 roku na badania związane z technologiami wodorowymi i ogniwami paliwowymi przeznaczono 22,3 mln zł z wydatków publicznych.
Zielony wodór z OZE w Polsce – wyzwania i perspektywy
Ostatnie lata pokazały, że trudne warunki rynkowe znacząco spowalniają rozwój projektów związanych z zielonym wodorem. Wysokie koszty inwestycyjne, rosnące ceny energii odnawialnej oraz niepewność regulacyjna sprawiły, że część inicjatyw w UE została ograniczona lub całkowicie wstrzymana. Wiele projektów zamknięto przede wszystkim z powodu braku ekonomicznej opłacalności.
W Polsce czynnikiem hamującym rozwój tego rynku jest stosunkowo wysoki koszt produkcji elektrolitycznego zielonego wodoru w stosunku do innych krajów Unii Europejskiej i wynikające z tego wąskie grono podmiotów, które są gotowe zapłacić za wykorzystanie zielonego wodoru w swojej działalności.
Dlatego jednym z lepszych pomysłów wydaje się być produkowanie zielonego wodoru na własny użytek, tak, jak robi to Rafineria w Gdańsku.
Transformacja wodorowa, choć kluczowa dla dekarbonizacji, wymaga pokonania barier związanych z wysokim kosztem produkcji zielonego wodoru (który jest wielokrotnie, co najmniej dwukrotnie wyższy niż wodoru szarego), ogromnymi stratami energii w łańcuchu wartości (niska efektywność konwersji), brakiem rozwiniętej infrastruktury przesyłowej (przeczytaj więcej w innym naszym tekście) i magazynowej, a także koniecznością masowego zwiększenia mocy OZE w celu zasilania elektrolizerów.
I tak ja bariery te istnieją, tak przyszłość zielonego wodoru w systemach energetycznych jest postrzegana jako niezwykle istotny filar osiągnięcia pełnej neutralności klimatycznej. Mimo obecnych wyzwań rośnie przekonanie, że wraz ze spadkiem kosztów technologii i rozwojem OZE zielony wodór stanie się jednym z kluczowych elementów konkurencyjnej i bezemisyjnej gospodarki.
Electrum – wsparcie w realizacji projektów wodorowych
Dysponując niemal 30-letnim doświadczeniem w energetyce i silnym zapleczem inżynieryjnym, w Electrum jesteśmy zdolni realizować pełne spektrum projektów wodorowych – od analiz i koncepcji, przez projektowanie i budowę instalacji, aż po integrację z systemami zarządzania energią i wsparcie eksploatacyjne.
Łączymy praktyczną wiedzę o rynku i regulacjach UE z umiejętnością optymalizacji CAPEX i OPEX, dzięki czemu potrafimy przekładać ambitne plany dekarbonizacji na realne, efektywne instalacje.
Rys. 3 Elektrolizer w Rafinerii Gdańskiej
Nasze kompetencje potwierdza m.in. projekt „pod klucz” realizowany dla Rafinerii Gdańskiej, w ramach którego budujemy jedną z największych w Polsce instalacji alkalicznej elektrolizy wody o mocy 5 MW – kompletną wraz z infrastrukturą towarzyszącą, pełną integracją technologiczną i uruchomieniem.
To przedsięwzięcie o strategicznym znaczeniu dla polskiego przemysłu, pokazujące, że zielony wodór może być zarówno skutecznym narzędziem dekarbonizacji, jak i elementem budującym przewagę kosztową i operacyjną.
Produkowany w Gdańsku wodór – 85 kg na godzinę o czystości 99,995%, zgodny z normami SAE J2719, PN-EN 17124 i ISO 14687:2019 – zasili m.in. sektor transportowy, otwierając drogę do szerszego zastosowania paliw zeroemisyjnych w gospodarce.
W Electrum wnosimy do takich inwestycji nie tylko kompetencje wykonawcze, lecz także zdolność projektowania i integrowania infrastruktury, które sprawiają, że wizje transformacji energetycznej stają się realnymi projektami, gotowymi do pracy.
Źródła
Raport Energetyka cieplna w liczbach – 2024, Urzędu Regulacji Energetyki
Raport Global Hydrogen Review 2024, International Energy Agency
Raport Making the breakthrough: Green hydrogen policies and technology costs,. International Renewable Energy Agency
Raport Wyścig po wodór, Polski Instytut Ekonomiczny
Raport Zielony wodór z OZE w Polsce, Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej
Postępujące zmiany klimatyczne stanowią jedno z największych wyzwań współczesnego świata. W procesie zapobiegania im istotną rolę odgrywają działania wspierające redukcję emisji dwutlenku węgla oraz innych gazów cieplarnianych do atmosfery. Dotyczy to zwłaszcza sektora przemysłowego, którego dotychczasowy model rozwoju w dużej mierze oparty był na paliwach kopalnych. Zmiany w tym obszarze, dotyczące potrzeby minimalizacji emisji zanieczyszczeń do atmosfery, określamy ogólnie mianem dekarbonizacji przemysłu. Na czym dokładnie polega ten proces? Odpowiedź na to pytanie znajdziesz w dzisiejszym artykule.
Dekarbonizacja przemysłu – co to znaczy i dlaczego ma kluczowe znaczenie?
Dekarbonizacja gospodarki to systematyczne ograniczanie emisji dwutlenku węgla (CO₂) i innych szkodliwych gazów cieplarnianych poprzez wprowadzanie odpowiednich zmian technologicznych, energetycznych i organizacyjnych w przedsiębiorstwach. Nie polega wyłącznie na zastępowaniu paliw kopalnych odnawialnymi źródłami energii (OZE), lecz obejmuje także modernizację procesów produkcyjnych, wdrażanie obiegu zamkniętego surowców oraz zastosowanie innowacyjnych rozwiązań, które pozwalają zminimalizować negatywny wpływ na środowisko bez konieczności rezygnowania z wysokiej wydajności.
Jest to istotne przede wszystkim ze względu na potrzebę ochrony klimatu i zasobów planety. Jak wskazuje Światowa Organizacja Meteorologiczna (WMO), stężenie dwutlenku węgla w atmosferze w 2024 roku osiągnęło rekordową wartość – 423,9 części na milion. Odpowiednia reakcja sektora przemysłowego na ten problem może przełożyć się na skuteczną walkę z globalnym ociepleniem.
Źródło: WMO Greenhouse GAS Bulletin No.21
Jakie są główne założenia dekarbonizacji przemysłu?
Proces ten opiera się na kilku priorytetowych działaniach, takich jak:
Zwiększenie efektywności energetycznej – redukcja zapotrzebowania na energię poprzez wdrażanie systemów optymalizujących jej zużycie i modernizację procesów produkcyjnych;
Ograniczanie emisji wynikających bezpośrednio z procesów technologicznych – mowa o zastosowaniu rozwiązań takich jak zielony wodór;
Wprowadzanie gospodarki o obiegu zamkniętym – to pomaga zmniejszyć zużycie surowców pierwotnych, a zarazem zminimalizować ilość generowanych odpadów;
Cyfryzacja przemysłu – zaawansowane rozwiązania automatyki pozwalają dokładnie monitorować zużycie energii oraz poziomy emisji na każdym etapie produkcji; umożliwiają również optymalizowanie procesów i podejmowanie decyzji adekwatnych do konkretnych potrzeb.
Wszystkie te działania bazują na wdrażaniu rozwiązań, które nie wpływają negatywnie na wydajność przedsiębiorstw, tym samym nie stopują rozwoju przemysłu.
Jakie efekty niesie ze sobą dekarbonizacja przemysłu?
Dekarbonizacja przemysłu przekłada się na liczne korzyści zarówno dla środowiska naturalnego, jak też dla przedsiębiorstw, które decydują się działać zgodnie z jej założeniami. Korzyści ekologiczne to między innymi:
Efektywne zapobieganie zmianom klimatycznym poprzez redukcję emisji gazów cieplarnianych;
Poprawa jakości powietrza, szczególnie w rejonach silnie uprzemysłowionych, co przekłada się również na zdrowsze społeczeństwo;
Mniejsze wykorzystanie zasobów naturalnych dzięki recyklingowi i gospodarce obiegu zamkniętego;
Ochrona ekosystemów za sprawą ograniczania degradacji środowiska w wyniku eksploatacji surowców;
Zachowanie potencjału planety dla przyszłych pokoleń.
Również przedsiębiorstwa, które dokładają swoją cegiełkę do dekarbonizacji przemysłu, mogą liczyć na szereg korzyści. Przede wszystkim inwestowanie w rozwiązania poprawiające efektywność energetyczną pozwala zmniejszyć koszty operacyjne, a zarazem poprawić odporność biznesu na kryzysy energetyczne. Wpływa również na wzrost konkurencyjności danej firmy – coraz większa świadomość ekologiczna wśród konsumentów sprawia, że rynek bardziej premiuje produkty przyjazne klimatowi.
Jakie innowacje technologiczne wspomagają redukcję emisji w przemyśle?
Jak wspomniano, nowoczesne technologie stanowią ważny element procesu dekarbonizacji gospodarki. Oprócz instalacji OZE, takich jak elektrownie wiatrowe i słoneczne, warto wskazać takie rozwiązania jak:
Zielony wodór – wytwarzany w procesie elektrolizy wody z użyciem odnawialnych źródeł, znajduje zastosowanie w transporcie, przemyśle chemicznym, a także służy jako stabilizator sieci energetycznych;
Inteligentne systemy sterowania – zastosowanie Internetu Rzeczy (IoT), analizy danych i automatyki do minimalizowania strat energetycznych i surowców oraz zwiększania wydajności;
Magazyny energii – pozwalają na efektywne wykorzystanie energii odnawialnej, umożliwiają pracę procesów przemysłowych nawet przy zmiennej produkcji z OZE;
Gospodarka o obiegu zamkniętym i recykling – odzysk materiałów oraz ich ponowne wprowadzanie do produkcji.
Dzięki tym rozwiązaniom przemysł może nie tylko ograniczać swój wpływ na klimat, ale także zwiększać efektywność, oszczędzać surowce i przygotowywać się na rosnące wymogi regulacyjne oraz oczekiwania rynku.
Mówiąc o dekarbonizacji przemysłu, szczególną uwagę zwraca się na branże będące przyczyną największych emisji gazów cieplarnianych do atmosfery. Dotyczy to na przykład produkcji metali, która wiąże się z generowaniem dużych ilości CO₂. Jak wynika z raportu Net-Zero Industry Tracker 2024, najbardziej problematyczne pod tym względem są takie obszary, jak produkcja stali, cementu, aluminium czy też chemikaliów, które łącznie odpowiadają za znaczną część emisji.
Dekarbonizacji wymaga również transport – nie tylko drogowy, lecz także przemysłowy, obejmujący przewóz surowców i produktów w dużych ilościach. Elektryfikacja floty transportowej przedsiębiorstw pozwoliłaby zmniejszyć ilość zanieczyszczeń w powietrzu.
Źródło: World Economic Forum, Net-Zero Industry Tracker 2024
Dekarbonizacja przemysłu w Polsce – jakie stoją przed nami wyzwania i możliwości?
Polski przemysł jest mocno energochłonny i wciąż w dużym stopniu opiera się na paliwach kopalnych, co powoduje wysokie emisje CO₂. Producenci stali, cementu, chemikaliów czy aluminium oraz branża petrochemiczna należą do głównych emitentów gazów cieplarnianych w naszym kraju. Do najważniejszych wyzwań w procesie dekarbonizacji przemysłu w Polsce należą:
Wysokie koszty transformacji – modernizacja zakładów przemysłowych i wprowadzenie nowych technologii wymaga ogromnych nakładów finansowych. W wielu przypadkach koszty te są barierą dla szybkiego wdrożenia rozwiązań niskoemisyjnych.
Uzależnienie od węgla i gazu – Polska wciąż w dużej mierze wykorzystuje węgiel kamienny i brunatny w produkcji energii oraz w przemyśle.
Konieczność dostosowania przemysłu do wymogów Unii Europejskiej (UE) – wiąże się z koniecznością raportowania emisji i wdrażania planów redukcyjnych. Niedostosowanie może skutkować dodatkowymi kosztami i utratą konkurencyjności na rynku europejskim.
Dekarbonizacja przemysłu wymaga nowych kompetencji – specjalistów od OZE, technologii wodorowych, efektywności energetycznej czy cyfryzacji procesów.
Nie jest to jednak sytuacja bez wyjścia – Polska ma szansę znacząco ograniczyć emisje przemysłowe dzięki inwestycjom w nowoczesne technologie w sektorach ciężkich, takich jak produkcja stali, cementu czy chemikaliów. Rozwój odnawialnych źródeł energii i zielonego wodoru pozwala uniezależnić się od paliw kopalnych, a cyfryzacja i automatyzacja procesów produkcyjnych zwiększa efektywność energetyczną i ogranicza zużycie surowców. Dostęp do funduszy unijnych pomaga natomiast w szybszy sposób zrealizować ten proces.
Jak Electrum wspiera dekarbonizację przemysłu?
W Electrum aktywnie działamy na rzecz transformacji energetycznej w Polsce, realizując od lat wielkoskalowe projekty OZE. Pracujemy w sposób kompleksowy, zapewniając zarówno planowanie inwestycji, jak i generalne wykonawstwo, a także długoterminowe zarządzanie instalacjami.
Realizujemy projekty fotowoltaiczne i wiatrowe, a także elektrownie hybrydowe, łączące różne źródła energii. Ponadto wykorzystujemy zaawansowane systemy monitoringu i zarządzania aktywami energetycznymi, co poprawia efektywność instalacji, redukuje straty energii oraz zwiększa opłacalność wdrażanych technologii. Angażujemy się również w rozwój projektów wodorowych – tym samym efektywnie wspieramy dekarbonizację przemysłu w Polsce i na rynkach zagranicznych.
Wierzymy, że intensywne działania na rzecz transformacji energetycznej pozwolą nam i przyszłym pokoleniom żyć w świecie, w którym zeroemisyjność stanie się standardem.
Jakie korzyści może przynieść połączenie produkcji rolnej z fotowoltaiką? W niniejszym artykule wyjaśniamy, czym jest takie rozwiązanie.
Jak to działa i czy sprawdza się na świecie? Jaki daje potencjał produkcji energii? Dlaczego ten trend jest warty naszej uwagi?
Agrofotowoltaika definicja i szybkie fakty:
Agrofotowoltaika definicja: agrofotowoltaika to połączenie działalności rolnej z fotowoltaiką.
Termin pochodzi od słów „agro-„ (związane z rolnictwem) i „fotowoltaika”. Zamiennie używane są również nazwy agrowoltaika i agroPV.
W Europie dynamiczny rozwój agrofotowoltaiki obserwujemy we Francji, Włoszech, Holandii i Hiszpanii.
Systemy agrofotowoltaiczne (agroPV) są też bardzo popularne w krajach azjatyckich – w Chinach, Korei Południowej czy Japonii.
Jak podaje raport „Agrowoltaika w Polsce. Nowoczesne rolnictwo napędzane energią Słońca.” Polskiego Stowarzyszenia Fotowoltaicznego, na całym świecie do 2023 roku zainstalowano ponad 14 GWp systemów AgroPV.
Polska agrofotowoltaika jest przed fazą intensywnego wzrostu przez aktualny brak regulacji prawnych wspierających to rozwiązanie. Sytuacja może zmienić się lada chwila. Na świecie obserwujemyciągły rozwój energetyki słonecznej połączonej z działalnością rolniczą.
Jak agrofotowoltaika sprawdza się w praktyce – co to jest, jak działa i jakie korzyści przynosi?
Instalacje agrofotowoltaiczne (agroPV) (APV) to narzędzie z ogromnym potencjałem dla nowoczesnego zrównoważonego rolnictwa. Technologia łączy na wspólnym terenie uprawę roli lub hodowlę bydła z wytwarzaniem energii słonecznej na własny użytek bądź na sprzedaż. Najczęściej chodzi o stawianie paneli PV na gruncie uprawnym, ale określenie agrofotowoltaika sprawdza się też jako instalowanie paneli na budynkach przemysłowych w gospodarstwach rolnych.
Panele fotowoltaiczne nad uprawami
W najbardziej popularnej odsłonie panele PV (np. półprzezroczyste, ale niekoniecznie) umieszczone są nad ziemią na specjalnych wysokich konstrukcjach. Wysokość jest uzależniona od typu uprawy i konkretnych potrzeb gospodarstwa – może ona sięgać kilku metrów. Panele pozostawiają miejsce na uprawę roślinności i swobodne poruszanie się pod nimi człowieka, a w tych „najwyższych” przypadkach na korzystanie z maszyn rolniczych. Rolnicy nie mają więc żadnego problemu z dostępem do upraw. Takie systemy fotowoltaiczne w rolnictwie pozyskują energię ze słońca i równocześnie chronią uprawy przed jego nadmiernym odziaływaniem. Żywność rośnie w cieniu paneli w utworzonym w ten sposób wyjątkowym mikroklimacie, korzystając również na mniejszym oddziaływaniu wiatru i lepiej nawodnionej glebie.
Instalacje fotowoltaiczne między rzędami upraw
W kolejnej odsłonie rzędy paneli fotowoltaicznych umieszczane są między rzędami upraw albo na obszarach hodowli zwierząt (zajmując np. 30% gruntu), co czyni je podobnymi do klasycznych farm fotowoltaicznych. Rzędy paneli mogą dawać schronienie zwierzętom w upalne dni. Pozwalają także na wzmocnienie bioróżnorodności dzięki zachowywaniu pod sobą dzikiej roślinności łąkowej. Chronią działkę przed nadmierną erozją gleby poprzez ograniczenie działania wiatru. W wersji najbardziej zbliżonej do klasycznych farm solarnych, panele mogą pokrywać cały teren, a roślina rośnie wtedy pod nimi (jak np. jest w przypadku czosnku niedźwiedziego w Polsce, o czym za chwilę).
Pionowa agrofotowoltaika i uprawy szklarniowe
Innym z praktykowanych rozwiązań jest pionowa agrofotowoltaika. Pionowe panele są montowane na wysokich stelażach lub konstrukcjach wsporczych, co umożliwia lepsze wykorzystanie przestrzeni rolniczej, która znajduje się pod nimi.
Testowane są też instalacje APV zintegrowane ze szklarniami.
Jakie agrofotowoltaika daje korzyści?
Susze, fale upałów, intensywne burze, grad – zmiany klimatyczne niosą za sobą ekstremalne zjawiska pogodowe. W takim klimacie to właśnie instalacje APV mogą stać się osłoną dla upraw – cień pomaga obniżyć temperaturę w upalne dni, ale połączony z wentylacją podwyższa również temperatury w dni chłodniejsze. To, co przemawia za agroPV, to również to, że panele zmniejszają parowanie wody – odpowiedni system jest w stanie wspierać zbieranie wody deszczowej i zarządzanie zasobami wodnymi w obliczu coraz częstszych opadów o charakterze nawalnym.
Panele fotowoltaiczne dają również osłonę dla delikatnych upraw (takich jak borówki czy maliny) przed nawalnymi deszczami, gradobiciami itp.
Czy fotowoltaiczna uprawa owoców może skutkować ich lepszą jakością?
Wnioski płynące z upraw z farm agroPV na świecie potwierdzają, że dzięki polepszeniu warunków do wzrostu i tworzenia optymalnych mikroklimatów możemy wpływać na jakość owoców i warzyw. Np. badania dotyczące truskawek potwierdziły znaczny wzrost stężenia fruktozy i glukozy w truskawkach uprawianych pod panelami fotowoltaicznymi. W badaniach zaobserwowano też ogólny wzrost plonów i wagi truskawek. We Francji i Włoszech inwestycje w fotowoltaiczną uprawę owoców stawiają chociażby ma winogrona, tym samym tworząc „solarne winnice”.
Fotowoltaika wykorzystywana zgodnie z założeniem
W każdej wersji połączenia produkcji rolnej z fotowoltaiką moduły PV pełnią swoją nadrzędną funkcję – produkują energię elektryczną, która może być wykorzystywana do bieżącego zasilania gospodarstwa albo przeznaczana na sprzedaż, tym samym stając się dodatkowym źródłem dochodu.
Z roku na rok fotowoltaika przyspiesza, dysponujemy coraz większą wiedzą i technologiami pozwalającymi na tworzenie jak najefektywniejszych instalacji PV, dlatego jesteśmy w stanie zwiększać wydajność energii elektrycznej z fotowoltaiki połączonej z agrokulturą. Zwiększaniu produkcji sprzyjają rozwiązania takie jak trackery solarne, monitorujące pozycję słońca i dostosowujące do niej panele słoneczne, czyli konstrukcje ruchome.
Instalacje agroPV mogą być odpowiedzią na rosnące ceny prądu i wymagania energetyczne rolników prowadzących duże gospodarstwa. Te nierzadko utrudniają im kontynuację produkcji rolnej w sposób dla nich opłacalny.
W Electrum projektujemy i budujemy nowoczesne systemy fotowoltaiczne dostosowane do specyficznych potrzeb. Jako pionier OZE na rynku pomożemy zrealizować instalacje agrofotowoltaiczne (agroPV).
Podwójne wykorzystanie gruntów rolnych – jakie przeszkody musi obejść agrofotowoltaika w Polsce?
Z racji rosnących cen energii coraz więcej polskich rolników interesuje się odnawialnymi źródłami energii. Wpływ na to zainteresowanie mają także kolejne działania i regulacje promujące zrównoważone systemy gospodarowania (takie jak Strategia zrównoważonego rozwoju wsi rolnictwa i rybactwa 2030), które są częścią ogólnego globalnego zwrotu ku OZE.
Fotowoltaika przyspiesza na naszych oczach. Na gruncie ustawodawstwa unijnego z roku na rok coraz bardziej zwiększa się rola i rozwój energetyki słonecznej.
Europejski Zielony Ład zakłada skoordynowanie reformy Wspólnej Polityki Rolnej. Jednym z celów reformy ma być wsparcie dla innowacyjnych rozwiązań z zakresu działań na rzecz klimatu. Jednoczesna uprawa rolna i fotowoltaiczna zdecydowanie jest takim działaniem, zapewniając bezpieczeństwo żywnościowe i energetyczne. Koncepcja została wskazana przez Wspólnotowe Centrum Badawcze jako kierunek do rozwoju i osiągnięcia unijnych celów w zakresie PV.
Agrowoltaika wymaga dualnego przeznaczenia gruntu, które wiąże się z koniecznością pozyskania jednej decyzji administracyjnej. Systemy agrofotowoltaiczne (agroPV) nie prowadzą do wyłączenia gruntów z produkcji rolnej. Czy niesie to możliwość bardziej efektywnego wykorzystania ziemi? Zdecydowanie.
Rozwój agrofotowoltaiki może być wsparty przez wprowadzenie nowych definicji (takich jak farmy agrofotowoltaiczne), odpowiednią promocję korzyści jakie daje agrofotowoltaika w Polsce i stworzenie systemu wsparcia dla takich inwestycji. Nie oznacza to jednak, że w kraju nie zaczęliśmy eksperymentować z tym rozwiązaniem.
Uprawa czosnku niedźwiedziego w agrofotowoltaice – jak to działa?
W Polsce uruchomiono chociażby plantację, jaką jest uprawa czosnku niedźwiedziego w agrofotowoltaice. Działa ona w ramach Zgorzeleckiego Klastra Rozwoju Odnawialnych Źródeł Energii i Efektywności Energetycznej. W 2021 roku, między panelami, zasadzono tam 10 tysięcy sadzonek czosnku niedźwiedziego. Jest to roślina niepotrzebująca wiele przestrzeni na wzrost, która lubi zacienione albo półzacienione stanowiska, dlatego nie było obaw o to, czy da sobie radę. Już pierwsze zbiory były zadowalające, ale to te w 2024, po tym jak czosnek się obrodził, okazały się prawdziwym sukcesem. To roślina, która w ostatnich latach zyskuje coraz więcej dobrej prasy, głównie dzięki pesto, które można z niej przyrządzić.
Agrofotowoltaika przetestowana w innych krajach
Agrofotowoltaika rozwija się w państwach takich jak Włochy czy Francja, co może być dla nas dobrym przykładem. Wspomniane już „winnice solarne” inspirują do wykorzystywania gruntów rolnych w sposób skrojony pod uwarunkowania klimatyczne właściwe danym krajom.
Wzorem jest Japonia, w której z powodu ograniczonej dostępności gruntów rolniczych agrofotowoltaika rozwija się naprawdę prężnie, np. na uprawach ryżu. Pojawiające się tam kolejne innowacje to sposób na zmaksymalizowanie efektywności wykorzystania ziemi.
Agrofotowoltaika przetestowana w pobliskich krajach i na świecie już do tej pory dała nam mnóstwo informacji na temat tego, jak przebiega integracja produkcji, dlaczego ten system działa i czy sprawdza się w konkretnych warunkach. Dlatego nie będziemy mieli problemu z tym, żeby przekuć tak zgromadzoną wiedzę w konkretne działania.
Włochy i zakaz budowy naziemnej fotowoltaiki na gruntach rolnych. Wyjątek – agrofotowoltaika
W ostatnim czasie włoski rząd wprowadził dekret zakazujący budowy nowych naziemnych systemów fotowoltaicznych na terenach rolniczych, aby chronić urodzajne ziemie przed degradacją. Celem jest zapewnienie, że te grunty będą wykorzystywane głównie do produkcji żywności, a nie energii. Wyjątkiem od zakazu są projekty agrofotowoltaiki, które umożliwiają jednoczesną produkcję rolniczą i energii elektrycznej. Decyzja spotkała się z pozytywnym odbiorem ze strony rolników, ale branża fotowoltaiczna ją krytykuje, zarzucając wprowadzenie ograniczeń w rozwoju odnawialnych źródeł energii.
Agrofotowoltaika – przyszłość energii odnawialnej
Technologia agrofotowoltaiczna to technologia przyszłości i ważne jest to, żeby rolnicy i inwestorzy w Polsce byli świadomi jej potencjału. Systemy fotowoltaiczne w rolnictwie będą zyskiwać na znaczeniu, agrofotowoltaika daje bowiem korzyści, których nie mogą dać klasyczne instalacje fotowoltaiczne – czyli oprócz zalety produkcji energii, zapewnia bezpieczeństwo żywnościowe i spełnia założenia agrokultury.
Żyjemy w czasach, w których rozwój fotowoltaiki jest tak widoczny i znaczący, a konieczność wspierania innowacji tak dobrze rozumiana, że na rozwiązania, które napędzą rozwój polskiej agrofotowoltaiki, nie będziemy musieli długo czekać. Ale nawet przed nabraniem rozpędu, jako Electrum z przyjemnością wykorzystamy naszą wiedzę i doświadczenie i weźmiemy udział w rozwoju systemów agrofotowoltaicznych. To właśnie u nas innowacje zajmują czołowe miejsce, napędzając przyszłość energii odnawialnej.
Jeśli chodzi o nieoczywiste technologie solarne, na szczególną uwagę zasługuje fotowoltaika na wodzie, znana również jako pływająca fotowoltaika, floating PV system albo system FPV, czyli panele PV umieszczone na unoszących się na powierzchni konstrukcjach zlokalizowanych w zbiornikach wodnych.
Ciągle nierozpowszechniona w Polsce, zaczyna zdobywać coraz więcej rozpoznawalności w Europie i na świecie. Dlaczego warto obserwować ten trend? Jakie korzyści niesie za sobą pływająca fotowoltaika? Jak dokładnie działa pływająca farma fotowoltaiczna w porównaniu do tradycyjnych farm lądowych?
Dlaczego fotowoltaika na wodzie?
Wiele krajów zmaga się z brakiem przestrzeni na nowe lądowe instalacje PV, zwłaszcza w gęsto zaludnionych obszarach. Do tego dochodzi konkurowanie o ziemię między rolnictwem, przemysłem i rozwojem nieruchomości. Dobrym przykładem są Włochy, które zakazały dalszych realizacji PV na terenach rolnych. Kolejne wielkopowierzchniowe farmy, pojawiające się na tanich, ale ekologicznie cennych terenach, budzą obawy o bioróżnorodność.
W Europie problem ten jest szczególnie istotny, ponieważ wiele instalacji OZE znajduje się w obszarach chronionych. Dlatego Komisja Europejska bada i promuje innowacje, które minimalizują szkody dla ekosystemów. W odpowiedzi na te wyzwania rozpędu nabiera rozwój pływających farm, które oferują energię odnawialną bez potrzeby zajmowania dodatkowej ziemi. Fotowoltaiczne powierzchnie jezior i innych zbiorników wodnych to element zrównoważonej przyszłości.
Pływające panele PV
Fotowoltaika na wodzie opiera się na modułach fotowoltaicznych instalowanych na specjalnych platformach, które unoszą się na powierzchni zbiorników wodnych, takich jak jeziora, stawy irygacyjne, zapory czy nieużytki takie jak zamknięte żwirownie (celem jest zagospodarowanie zbiorników wodnych, które nie są wykorzystywane do turystyki, żeglarstwa, rolnictwa ani innych celów).
Panele te działają na tej samej zasadzie co naziemne systemy fotowoltaiczne i przekształcają światło słoneczne w energię elektryczną – prąd stały (DC) jest przekształcany w prąd zmienny (AC) za pomocą falowników. Czy różni się to od klasycznej instalacji fotowoltaicznej? W mechanizmie produkcji energii nie.
Pływające platformy, wykonane z materiałów wypornościowych, zapewniają stabilność paneli na wodzie, a specjalne systemy kotwiczenia utrzymują je w odpowiednim miejscu, zapobiegając przesuwaniu się pod wpływem wiatru lub prądów wodnych. Konstrukcja zachowuje jednak elastyczność, która pozwala panelom dostosować się do ruchów wody.
Wykorzystanie powierzchni wody umożliwia naturalne chłodzenie paneli, dzięki czemu ich wydajność jest wyższa niż w przypadku instalacji naziemnych.
Historia pływających paneli fotowoltaicznych sięga do 2007 roku. To wtedy w Japonii uruchomiono pierwszą instalację floating o mocy 20 kW, która stała się fundamentem pod rozwój tej technologii w innych krajach, takich jak Korea Południowa, Chiny czy USA. Rozwój pływających farm przyspieszył dzięki zrozumieniu, że mogą one rozwiązać problemy związane z brakiem gruntów i zwiększyć efektywność produkcji energii. Dzięki współpracy między rządami, przemysłem i ośrodkami badawczymi doskonalono projekty i efektywność systemów FPV.
Dzisiaj projekty pływających farm pojawiają się na całym świecie. W Europie zapowiedziano budowę pływającej farmy słonecznej o mocy 74,3 MW – powstanie na sztucznym zbiorniku w dawnej żwirowni w północno-wschodniej Francji.
W Polsce technologia jest w początkowej fazie rozwoju. Pierwsza pływająca farma działa od 2022 roku w Gdańsku i składa się z 110 paneli o mocy 49,5 kWp umieszczonych na sztucznym zbiorniku retencyjnym wód opadowych.
Zalety pływającej instalacji
Jakie są zalety pływającej instalacji? Oprócz tego, że pływająca farma fotowoltaiczna generuje czystą energię i wprowadza ją do naszego systemu energetycznego, przyczyniając się do rozwoju OZE i zielonej rewolucji, możemy wymienić kilka kluczowych zalet. Zacznijmy od tego, że dzięki możliwościom oszczędzania gruntów i zwiększonej efektywności, zastosowania fotowoltaiki pływającej stają się coraz bardziej popularne w krajach o dużym zagęszczeniu ludności.
1. Optymalne wykorzystanie przestrzeni
Pływająca elektrownia słoneczna zwiększa nasze możliwości w wykorzystywaniu dostępnych przestrzeni, zwłaszcza w miejscach, gdzie grunt jest deficytowy, zbyt drogi albo zbyt produktywny (gleby wysokiej jakości gwarantujące wysokie plony), co dobrze pokazują przykłady krajów azjatyckich takich jak Japonia czy Korea Południowa. Technologia pływającej fotowoltaiki wychodzi też naprzeciw konfliktowi o grunty z sektorem rolniczym, który coraz częściej postrzega duże naziemne elektrownie słoneczne jako zagrożenie dla kurczących się zasobów ziemi uprawnej.
2. Lepsza żywotność i efektywność paneli
Pływające panele słoneczne osiągają wyższą efektywność niż systemy naziemne – woda działa jak naturalny system chłodzenia, zapobiegając ich przegrzewaniu. Wykorzystanie powierzchni wody może zwiększyć wydajność energetyczną paneli do 15%. Dodatkowo, woda odbija promienie słoneczne, które w normalnych warunkach mogłyby zostać rozproszone lub pochłonięte przez grunt. Odbite światło trafia z powrotem na panele, co zwiększa ilość energii, którą panele mogą wygenerować.
3. Łatwiejsza konserwacja instalacji
Instalacje floating na wodzie nie wymagają tak częstego czyszczenia. Powietrze nad zbiornikami wodnymi zawiera mniej pyłu i zanieczyszczeń w porównaniu do terenów lądowych – woda działa jak naturalny filtr. W warunkach naziemnych zabrudzenia obniżają wydajność paneli, dlatego trzeba je regularnie czyścić. Ponadto przy instalacjach naziemnych często rośnie roślinność, która wymaga regularnego koszenia – instalacja floating nie generuje tego problemu.
Czy pływające panele PV mogą mieć pozytywny wpływ na zarządzanie środowiskiem wodnym? Częściowe zacienienie zbiornika wodnego przez panele ogranicza rozwój glonów, które mogą wpływać negatywnie na jakość wody, zwłaszcza w cieplejszych klimatach. Redukcja promieniowania słonecznego docierającego do wody zmniejsza jej temperaturę, co może poprawić warunki dla niektórych gatunków wodnych. Dodatkowo, pływające farmy fotowoltaiczne mogą działać jako bariera dla wiatru, zmniejszając falowanie powierzchni wody i pomagając w ochronie brzegów zbiornika przed erozją.
W wypadku większych projektów FPV, pływające panele słoneczne mogą pomóc w oszczędzaniu wody, zapobiegając jej parowaniu, co jest szczególnie ważne w obliczu narastających problemów z suszami w wielu regionach świata.
Fotowoltaika na wodzie może być rozwiązaniem dla przedsiębiorstw, które dysponują wyłącznie „terenami” wodnymi – tak jak zbiorniki wodne i baseny w oczyszczalniach ścieków, które przechowują wodę do użytku domowego i komercyjnego.
Projekty pływających farm wymagają starannego planowania i analizy, aby zmaksymalizować wykorzystanie technologii pływającej oraz uniknąć problemów związanych z jakością wody i środowiskiem. Fundamentalne etapy obejmują wybór odpowiedniej lokalizacji, uwzględniającej warunki hydrologiczne i klimat, oraz zaprojektowanie konstrukcji, która będzie sprawdzała się w warunkach wodnych.
Ale jak na ten moment w Polsce wygląda projekt instalacji floating PV?
Istotnym aspektem są tu niewiadome dotyczące decyzji administracyjnych, takich jak wymagania w ramach Decyzji o Środowiskowych Uwarunkowaniach (DoŚU). Należy uwzględnić potencjalne obostrzenia związane z wpływem instalacji na ekosystemy wodne oraz analizę, jak projekty FPV będą kwalifikowane w polskiej nomenklaturze pod kątem uzyskiwania Pozwolenia na Budowę (PnB). Kluczowa będzie również możliwość zabezpieczenia realizacji FPV w Miejscowych Planach Zagospodarowania Przestrzennego (MPZP) oraz w Planach Ochrony (PO). W kwestii korzystania z wód do celów energetycznych niezbędne będzie uzyskanie pozwolenia wodnoprawnego.
Ważnym elementem projektu jest także integracja z lokalną siecią energetyczną oraz minimalizacja wpływu instalacji na ekosystem, np. poprzez monitorowanie poziomu tlenu w wodzie i jakości środowiska wodnego.
W Electrum pomagamy w wyznaczeniu indywidualnej drogi do odnawialnych źródeł energii, oferując kompleksowe wsparcie w projektowaniu i wdrażaniu technologii fotowoltaicznych, w tym nowoczesnych systemów FPV.
Umieszczenie pływających paneli
Umieszczenie pływających paneli fotowoltaicznych na wodzie wymaga przede wszystkim wyboru odpowiedniego zbiornika wodnego – preferowane są sztuczne jeziora, zbiorniki zaporowe lub tereny wykorzystywane do celów przemysłowych, takie jak oczyszczalnie ścieków. Ważne jest, aby zbiornik miał stabilny poziom wody i nie był narażony na ekstremalne warunki pogodowe, takie jak silne prądy czy fale, które mogłyby uszkodzić panele lub zmniejszyć ich efektywność.
W Polsce istotnym czynnikiem wpływającym na farmy fotowoltaiczne na wodzie będą zmieniające się pory roku – szczególnie zima i mróz, które mogą negatywnie oddziaływać na trwałość instalacji. Aby temu zaradzić, stosuje się wytrzymałe materiały odporne na niskie temperatury oraz elastyczne systemy kotwiczenia, pozwalające konstrukcjom dostosować się do ruchów lodu. Niektóre instalacje mogą również korzystać z systemów podgrzewania, zapobiegających zamarzaniu wody wokół paneli. Alternatywnie, umieszczanie farm na głębszych zbiornikach wodnych lub ograniczenie ich działania do cieplejszych miesięcy może zmniejszyć ryzyko uszkodzeń.
Pływająca elektrownia fotowoltaiczna a koszty
Pływające panele słoneczne nie są oczywiście rozwiązaniem, które nie idzie w parze z wyzwaniami. Instalacja floating może kosztować o 25 procent więcej niż systemy na lądzie. Panele niosą za sobą ryzyko obniżania poziomu tlenu w wodzie, co może zaszkodzić rybom, a same panele, przy nieodpowiedniej technologii, mogą negatywnie wpływać na jakość wody.
Choć farma fotowoltaiczna na wodzie jest droższa od systemów lądowych, rosnące wsparcie finansowe ze strony Unii Europejskiej dla innowacyjnych technologii energetycznych może zniwelować te różnice. Polska ma dostęp do funduszy przeznaczonych na rozwój odnawialnych źródeł energii, które mogą wspierać pilotażowe projekty FPV. Oferowane kredyty i dotacje mogą być istotnym wsparciem dla firm planujących inwestycje w pływające farmy PV. W Polsce zastosowania fotowoltaiki pływającej mogą pomóc w zrównoważonym rozwoju energetycznym, zmniejszając presję na tereny rolnicze i chronione obszary przyrodnicze.
Podsumowując, farma fotowoltaiczna na wodzie, znana jako floating PV system, to innowacyjne rozwiązanie pozwalające na produkcję czystej energii bez potrzeby zajmowania cennych gruntów.
Instalacje te umieszczane są na zbiornikach wodnych (panele fotowoltaiczne umieszczane są na platformach pływających), co nie tylko pozwala na oszczędność przestrzeni, ale także zwiększa wydajność paneli dzięki naturalnemu chłodzeniu ich przez wodę.
Pływające elektrownie słoneczne stanowią idealne rozwiązanie dla terenów o ograniczonej powierzchni lądowej, a dodatkowo pomagają zmniejszyć parowanie wody.
Mamy nadzieję, że rozwój pływających farm w Polsce to kwestia czasu – projekty pływających farm są u nas w fazie koncepcyjnej, jednak już teraz pojawiają się pierwsze analizy dotyczące możliwości ich wdrożenia. Niestety, podobnie jak w przypadku innych technologii odnawialnych, takich jak offshore, zielony wodór czy magazyny energii, wdrożenie technologii FPV w Polsce napotyka przeszkody legislacyjne. Mimo że technologia i potencjał są obecne, brakuje odpowiednich regulacji, które mogłyby przyspieszyć implementację tego rozwiązania.
Polskie firmy na razie nie są szeroko zaangażowane w rozwój tej technologii. Electrum rozpatrywało potencjał floating PV, jednak podobnie jak w przypadku agrofotowoltaiki, bariery prawne oraz brak zachęt legislacyjnych utrudniają postęp w tej dziedzinie.
Pozytywów szukamy w tym, że udokumentowane i wieloletnie doświadczenie innych krajów w tym zakresie będzie pomocne w momencie, w którym zechcemy wprowadzić tę technologię na szerszą skalę. Mamy możliwość adaptowania najlepszych praktyk i technologii do lokalnych warunków.
Fotowoltaika na wodzie – podsumowanie
Na koniec warto podkreślić, że 70% powierzchni Ziemi pokrywa woda. W przyszłości zastosowania fotowoltaiki pływającej mogą zostać rozszerzone na platformy oceaniczne, co otworzy nowe możliwości pozyskiwania energii z odnawialnych źródeł. Trwające badania nad konstrukcjami zdolnymi do przetrwania w trudnych warunkach morskich otworzą nowe możliwości dla wykorzystania powierzchni wody.